Niedawno w recenzji trzeciego tomu Nightwinga pisałam, że Tytani jako drużyna przejęli rolę głównego zespołu, który będzie ochraniał Ziemię. Obowiązki niby te same, ale zdecydowanie zmieniła się ich skala. Drużyna będzie musiała pracować pod presją i udowodnić, że poradzi sobie z ochroną całej planety. A to wszystko z Amandą Waller knującą coś niedobrego. Czy poradzą sobie z tym wszystkim?
Już na samym początku Tytani dostają aż za wiele spraw do rozwikłania. Ktoś przeprowadza spektakularne ataki, które mają doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Do tego wersja Flasha z przyszłości wykrwawiła się na podłodze nowej kwatery zespołu. Chociaż Wally jeszcze żyje, to trzeba dociec, co zabije go w przyszłości i jak temu zapobiec. A jakby tego wszystkiego było mało, to dawny wróg zespołu zakłada nową religię i zaprosił do niej Tempesta. Wszystkie te pożary wymagają pełnej uwagi i Nightwing musi jakoś żonglować priorytetami zespołu.
Podtytuł nie bez powodu
Od samego początku tomu to właśnie Beast Boy dostaje najwięcej „czasu antenowego”. Jeszcze nie doszedł w pełni do siebie po tym, jak Deathstroke strzelił mu w głowę. To on najciężej przyjmuje ataki na ekosystem, bo zawsze był połączony ze światem zwierząt. Trudno jest mu obserwować, jak ludzkość niszczy lasy i morduje ich mieszkańców. Ten trudny dla bohatera czas spróbuje wykorzystać Amanda Waller, aby zaszkodzić nie tylko Tytanom, ale wszystkim superbohaterom. Ludzie ich kochają, a według kobiety powinni uciekać w strachu przed peleryniarzami. Jak daleko posunie się, aby to udowodnić?
W tym tomie czuć, że Tytani weszli do „wyższej ligi” i po prostu czekają na nich dużo trudniejsze sytuacje, niż wcześniej. Posiadanie tak niebezpiecznego wroga, jak Amanda Waller jest na to najlepszym dowodem. Jej plan jest na tyle podstępny, że nie mamy pojęcia, od którego momentu się zaczyna. Co było zbiegiem okoliczności, a co świetnie wyliczonym podstępem? Do tego stawka kolejnych starć rośnie w zastraszającym tempie. Od pomocy przyjacielowi, poprzez ratowanie lasów, na odpieraniu kosmicznego ataku kończąc.
Tytani tom 1 to bardzo wciągająca lektura, która pomimo wielu wątków cały czas trzyma się kupy. To znaczy, o ile pisze ją Tom Taylor. Ostatnia ¼ albumu to niestety zbieranina kilku opowieści od innych autorów. Zaczynamy od bardzo chaotycznie opowiedzianej i narysowanej historii z Doktorem Hatem w roli głównej. Fabuła nie ma za wiele sensu, a warstwa graficzna niemal wybucha w twarz i nie pomaga w zrozumieniu, na co właściwie patrzę. Zbrodnią było doklejenie tego do tak udanej historii! Jest to jednak jedyny minus, jakiego się dopatrzyłam i mimo tego album nadal jest godny polecania.
Przeczytaj recenzję drugiego tomu Tytanów >>>>
Tytani tom 1 – Świat Bestii
Scenarzysta: Tom Taylor
Ilustrator: Nicola Scott, Ivan Reis
Tłumacz: Paulina Walenia
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 276
Wymiary: 16.7×25.5cm
Cena okładkowa: 89,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

