„Dziwny atraktor” był pozycją… dziwną. Niezrozumiała pseudonauka mieszała się z ciekawymi wątkami obyczajowymi. Wally oddala się od swoich bliskich i nie zauważa problemów syna, czy żony. Oni z kolei wiedzą, jak ważna jest jego superbohaterska praca, więc nie chcą dokładać my problemów. Chwytając za drugi tom, miałam nadzieję, że autor przystopuje z dziwnymi kosmicznymi wyjaśnieniami i skupi się bardziej na relacjach. Czy miałam rację?
Max Mercury i Impuls wpadli w nie lada tarapaty i utknęli w miejscu, gdzie nie ma czasu, a więc także mocy prędkości. Co za to jest w tym dziwnym wymiarze? Potwory, które chcą dopaść bohaterów, a ci bez superprędkości będą mieli problem z przetrwaniem. Bardzo lubię duet Max i Bart, bo ta dwójka zawsze była ze sobą blisko. Ich mentorska, czy wręcz ojcowsko-synowska, chwyta mnie za serce. Do tego oczywista różnica między podejściem do życia, tworząca ciekawe połączenie narwanego dzieciaka i stoika, którzy wskoczyliby za siebie w ogień. Szkoda tylko, że ich fragment opowieści jest relatywnie krótki na przestrzeni całego albumu.
Zupełnie nowa organizacja
Kiedy energia prędkości, czas i prawa fizyki zaczynają zawodzić, ktoś musi zostać zaalarmowany i coś zrobić. Linear Men to czasowi policjanci, którzy mają za zadanie reagować na takie zagrożenia. Inspektor Pielgrzym zdaje się kierować całą operacją, chociaż sam nie do końca wie, co się dzieje. Jego pomoc może równie dobrze uratować sytuacje, co ją pogorszyć. Czy czas da się ocalić? I kto stoi za niewyobrażalnymi zmianami? Inspektor Pielgrzym sam w sobie także jest zagadką, bo umie podróżować przez czas i zdaje się wiedzieć bardzo dużo o sprinterach.
Tymczasem Wally zatraca się coraz bardziej, podróżując między dziwnymi wymiarami. Powoli zapomina o tym, co czyni go ciekawą postacią: o wszystkich swoich emocjonalnych relacjach. Dzieci zdają się nie potrzebować ojca, Linda jest idealnie obojętna na jego zaginięcie, a Barry pędzi w swoim kierunku. Wszystko to jednak służy większemu i złowrogiemu celowi: Flash ma być idealnym i pustym naczyniem, które będzie w stanie wykonać niemożliwe zadanie. Najbardziej zaskakuje, że niemal boskie istoty potrzebują ludzkiego robaczka, aby odwalił za nich całą robotę.
Flash tom 2 nieco przystopował z dziwnym pseudonaukowym bełkotem, co jest na pewno na plus. Autorowi udało się także wyjaśnić niepokojące zachowanie wszystkich członków rodziny speedstera. Chociaż zakończenie jest satysfakcjonujące, to jednak mam wrażenie, że sporej części planu, opartego na zabójstwie czasu nie zrozumiałam. Koncepcje są bardzo abstrakcyjne i nawet przy najwyższym skupieniu trudno jest za nimi podążać. Ostatecznie historia zostawiła mnie z mieszanymi uczuciami, ale lepszymi, niż podczas lektury tomu pierwszego.
Flash tom 2 – Póki czas się nie zatrzyma
Scenarzysta: Simon Spurrier
Ilustrator: Ramón Pérez, Vasco Georgiev
Tłumacz: Paulina Walenia
Format: 16.7×25.5cm
Liczba stron: 204
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 79,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

