Abstrakcyjność drugiego tomu Flasha przeszkadzała mi w pełni cieszyć się lekturą. Kiedy boski złoczyńca ma plan „zabicia czasu” trudno zrozumieć, o co mu właściwie chodzi i jakie będą konsekwencje. Mamy to już jednak za sobą i Spurrier powinien zacząć zupełnie nową historię. Siadając do lektury, miałam nadzieję na więcej ludzkich interakcji i przyziemnych problemów.
Po trudnych wydarzeniach rodzina Westów zasługuje na odpoczynek i wspólnie spędzony czas. Wakacje wydają się wspaniałym pomysłem, przynajmniej dopóki nie usłyszałam, gdzie familia się wybiera. Wally uznał, że najlepszym miejscem dla jego żony i trójki dzieci będzie wnętrze ziemi, gdzie żyją dinozaury, a jego moce nie działają. Zastanawiam się, czy Linda (z niemowlakiem na rękach!) nie uderzyła się w głowę, skoro zgodziła się na taki szalony pomysł. Niecodzienna eskapada oznacza, że miasto nie będzie miało swojego Flasha, zwłaszcza że Barry nie może już występować w tej roli.
No, chyba że znajdzie się jakiś sposób na „dodatkowego” Sprintera
Kiedy Wally spędza czas z rodziną, to jednocześnie może… być z Ligą Sprawiedliwości. Dziwne nowe moce, pomoc syna z przyszłości i wszystko jest możliwe. Dzięki temu fabuła zaczyna toczyć się dwutorowo: jeden Flash prowadzi śledztwo w brutalnym świecie Skartaris, a drugi działa na Ziemi, gdzie dochodzi do wybuchów niekontrolowanej agresji. Ludzie dosłownie rzucają się na siebie i trudno ich uspokoić. Oczywiście oba wątki są ze sobą powiązane i śledztwo prowadzi do jednego rozwiązania.
Osobnym zagadnieniem są dzieci bohatera: Jai i Irey. Oboje dysponują mocami, które w ostatnim czasie się zmieniły. Rodzeństwo czuje, że coś jest nie tak i zaczynają prowadzić swoje własne małe śledztwo pośrodku śledztwa swojego ojca. I tu wkracza najważniejszy „bohater” całego komiksu: chaos. Ilość wątków, naukowych bredni i momentów, kiedy „ktoś odkrywa coś przełomowego” jest męcząca. Dzieci losowo skaczą do innych miejsc, żeby po chwili wrócić na rodzinną wycieczkę. Do tego znowu powraca temat nowej boskiej istoty, który miałam nadzieję pozostawić za sobą.
Flash tom 3 jest komiksem przekombinowanym. Każdy kolejny dramatyczny zwrot akcji po prostu mnie męczył i nudził. Punkt kulminacyjny, kiedy złoczyńca tłumaczy, o co mu chodzi, wzbudził we mnie, tylko uniesienie brwi. Czytam, co mówią bohaterowie, ale słowa nie mają sensu. Mam wrażenie, że scenarzysta nie rozumie postaci, które pisze i mu na nich nie zależy. Jedna z najbardziej sympatycznych rodzin superbohaterskich nudzi interakcjami. Miałam nadzieję, że nowa historia będzie lepsza, ale na razie się nie zapowiada. Nie jestem pewna, czy chcę sięgnąć po kolejny album.
Flash tom 3 – Wszechświat i dusza
Scenarzysta: Simon Spurrier
Ilustrator: Vasco Georgiev, Mike Del Mundo
Tłumacz: Paulina Walenia
Format: 167×255 mm
Liczba stron: 136
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Druk: kolor
Cena okładkowa: 59,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak

