Kupka wstydu potrafi czasami zaskoczyć, nawet osobę, która sama ją ułożyła. Zmieniając kolejność komiksów i przerzucając je z miejsca w miejsce, Dziesięć Tysięcy Czarnych Piór wylądowało niemal na samym dole. Przez to przeczytałam Siedzibę jako drugi tom z cyklu Mitów Kościanego Ogrodu, kiedy powinien być trzecim. Postanowiłam więc nadrobić moje zaległości i przeczytać album, który został stworzony po Przejściu. Dobrze, że dwie historie, które już poznałam były dość luźno powiązane, więc brak jednego tomu nie powinien wpłynąć na odbiór Siedziby.
Trish i Jackie były przyjaciółkami z dzieciństwa. Czasami po prostu kogoś się poznaje i można z nim spędzać całe godziny. Obie dziewczyny były zafascynowane grami RPG i książkami fantasy, co najwyraźniej nie było dawniej aż tak popularne. Bohaterki spędzały długie godziny w piwnicy Jackie, gdzie snuły niesamowite historie z zamysłem spisania ich w książkę. Wszystko było wspaniale, ale oczywiście tylko do pewnego momentu. Jakie trupy chowają się w szafie? Tego właśnie dowiadujemy się śledząc poczynania Trish.
Powrót na stare śmieci
Główna bohaterka osiągnęła swoje marzenie z dzieciństwa i została pisarką. Teraz wraca jednak do miasteczka, w którym mieszkała jako nastolatka, bo coś nie daje jej spokoju. Dziwny głos i wizje domagają się czegoś, ale kobieta nie ma pojęcia, co właściwie ma zrobić. Jakoś wiąże się to Jackie i nierozwiązaną zagadką jej zniknięcia sprzed lat. Trish z jednej strony bawi się w detektywa, a z drugiej opędza od niechcianych szeptów. Oba te wątki dość szybko zaczynają się przeplatać, udowadniając, że zło od lat czekało na kobietę.
Bardzo podobało mi się w komiksie przeplatanie przeszłości z teraźniejszością. Rysunkowo oba te światy wyglądają zupełnie inaczej, co tylko podsyca grozę obecnej sytuacji. Dzieciństwo dziewczyn jest przede wszystkim bardzo kolorowe. Pastelowe barwy nie pozwalają cieniom na dużą ingerencję, ale w niektórych scenach widać czarne plamy zwiastujące przyszłe wydarzenia. Tymczasem teraźniejszość Trish, to to, co znamy już z tej serii: bardzo dużo czerni wylewającej się z kartek. Lubię styl rysowania Sorrentino i pasuje on do opowieści z dreszczykiem.
Dziesięć Tysięcy Czarnych Piór to komiks z cyklu Lemire’a, który podoba mi się (póki co!) najbardziej. Bohaterka nie wpada na potwory, które ją straszą, ale jest związana z mrocznym światem w dziwny sposób, którego nie rozumie. Do tego tajemnica z przeszłości, która faktycznie trzyma w napięciu przez cały tom? To wszystko sprawiło, że album czytało mi się bardzo szybko i nawet nie wiem kiedy połknęłam go w całości. Jeżeli lubicie dziwne i straszne opowieści, to możecie dać szansę temu albumowi.
Dziesięć Tysięcy Czarnych Piór
Scenarzysta: Jeff Lemire
Ilustrator: Andrea Sorrentino
Tłumacz: Maria Lengren
Format 180 mm x 275 mm
Liczba stron: 168
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 99,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

