Z Jeffem Lemirem mam dość skomplikowaną relację czytelniczą. Niektóre jego komiksy uwielbiam, jak na przykład Łasucha, a inne nie zachwyciły mnie, tak jak resztę komiksowego świata (patrzę tu przede wszystkim na Gideon Falls). Chyba po prostu nie lubię opowieści, które nie tłumaczą dokładnie, o co chodzi. Nie mogę jednak odmówić Lemire’owi, że potrafi budować klimat grozy, jak mało kto. Sięgnęłam więc po kolejny komiks jego autorstwa, nie wiedząc, czego się spodziewać.
John jest geologiem i ma za zadanie zbadać pewną osobliwość. Na małej wysepce pojawiła się idealnie okrągła dziura — zupełnie jakby ktoś wwiercił się w kamieniste podłoże. Bohater ma odkryć pochodzenie jamy i sprawdzić co jest na jej dnie. Na wyspie znajduje się dom i latarnia morska zamieszkiwane przez starszą kobietę. Ona i chmara kruków będą jedynym towarzystwem dla Johna. Dość upiornie, prawda?
A to dopiero początek
Protagonista ma własne demony, które powracają do niego pod osłoną nocy. Wydarzenie z wczesnego dzieciństwa pojawia się pod postacią koszmaru. Traumatyczne sceny z przeszłości zostają groteskowo przekształcone w jeszcze gorsze, niż były w rzeczywistości. W snach na wierzch wychodzi najgorsza makabra kierowana poczuciem winy. W dzień John przebywa na dziwnej wyspie z ekscentryczną kobietą, a w nocy jego własna głowa postanawia go nastraszyć. Nic godnego pozazdroszczenia.
Za rysunki w tomie odpowiadał Andrea Sorrentino, z którym Lemire współpracował przy Gideon Falls. Jego sposób rysowania perfekcyjnie sprawdza się w tajemniczej historii z dreszczykiem. Artysta bawi się tuszem i cieniem, aby nadać historii złowrogiego charakteru. Do tego dodajmy nietypowe kadrowanie: zmieniające się dynamicznie podczas scen. Czasami w komiksie rysunek jest na całą stronę, a innym razem rozmowę podzielono na kilka pionowych kadrów zajmujących dwie strony. Osobno warto wspomnieć kolorowanie Davida Stewarta, który utrzymuje większość historii w stonowanych chłodniejszych kolorach. Aż czuć nadmorską zimną bryzę! Wizualnie komiks wygląda bardzo dobrze i jeżeli trzymaliście w rękach Gideona, to już wiecie czego się spodziewać.
Przejście jest drugim komiksem z cyklu Mitów Kościanego Sadu (pierwszy to zeszytówka wydana na Dzień Darmowego Komiksu w Stanach). Tom ma fajny klimat i rysunki, ale niestety fabuła opiera się na niedopowiedzeniach. Nie dowiemy się, o co chodzi w tej historii: skąd dziwna jama i dlaczego jej dno wygląda, jak wygląda. John jest zagubiony, a my wraz z nim, bo scenariusz nie daje żadnych odpowiedzi – rzeczy się dzieją, a nam pozostaje je śledzić. Lektura zostawia spory niedosyt i zastanawiam się, czy nabierze więcej sensu, jeśli przeczytać inne pozycje Mitów z Kościanego Sadu?
Przejście
Scenariusz: Jeff Lemire
Ilustracje: Andrea Sorrentino
Kolory: David Stewart
Tłumaczenie: Maria Lengren
Liczba stron: 96
Format: 180 mm x 275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Cena okładkowa: 69,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

