Pierwszym komiksem z cyklu Mitów Kościanego Sadu, jaki przeczytałam, było Przejście. Fajny klimat, piękne rysunki i fabuła, która zostawiła mnie ze sporym niedosytem. Historia nic nie tłumaczyła, a przez to rozczarowała mnie niedopowiedzeniami. Nie lubię, kiedy komiks nawet nie sugeruje odpowiedzi i zostawia za wiele wyobraźni. Siedziba już na pierwszy rzut oka jest historią dłuższą, więc miałam nadzieję, że tutaj autor nie poskąpi wyjaśnień.
Mieszkanie w bloku ma swój urok, o ile trafią się znośni sąsiedzi. Każde mieszkanie to osobne uniwersum z własnymi problemami. Nie inaczej jest w budynku, w którym rozgrywa się fabuła komiksu. Poznajemy grupę ludzi, których ścieżki przecinają się na korytarzu. Amanda samotnie wychowuje ukochanego syna, Bob stara się utrzymać chorą żonę przy życiu, Tanya znajduje ukojenie w narkotykach sprzedawanych przez Justina, a Gary… Gary to po prostu dupek. To, co ich łączy to budynek, w którym mieszkają.
No i jest jeszcze Felix
Starszy mężczyzna, który nikomu nie wadzi. No może poza Garym, ale już ustalaliśmy, że Gary jest najmniej sympatyczną postacią, więc kto by się nim przejmował? Felix jako jeden z nielicznych zdaje się dostrzegać dookoła coś, co umyka wszystkim innym. Mężczyzna wie, że zbliża się ciemność i cała siódemka bohaterów niedługo się w nią zanurzy. Liczba ta jest ważna i potrzeba do czegoś, o czym tylko on ma jakiekolwiek pojęcie. Kiedy w końcu dojdzie do eskalacji, będą zdani na siebie: grupa ludzi, która nic o sobie nie wie, musi wspólnie przetrwać.
W komiksie wrogiem jest ciemność rozumiana bardzo szeroko. To nie tylko brak światła, ale także pierwotne zło, czekające od zarania dziejów. Fabuła pcha bohaterów przez kolejne piętra budynku, niczym Dantego przez kręgi piekła. Na każdym poziomie czekają nowe okropności, które mają jeden cel: uśmiercić tego, kto pojawia się w zasięgu wzroku. Oczywiście wszystkim po kolei puszczają nerwy, ale mimo to starają trzymać się razem i zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.
Siedziba daje przynajmniej szczątkowe wyjaśnienia i odnosi się do Przejścia, tłumacząc jego egzystencję. Cały czas jednak miałam wrażenie wtórności, bo nawiedzony budynek przywodził mi na myśl Czarną Stodołę z Gideon Falls. Określiłabym komiks jako przeciętny horror, który nie zostanie ze mną na dłużej. Wspominałam już wielokrotnie na tej stronie, że trudno oddać grozę na kartach komiksu i zdanie podtrzymuję. Z drugiej strony mam wrażenie, że powoli tworzy się uniwersum, które z czasem może stać się interesujące – jako suma małych okruszków skupiająca się w bułkę prawdy. Czy chcecie na to czekać? Pozostawiam już do indywidualnej oceny.
Siedziba
Scenarzysta: Jeff Lemire
Ilustrator: Andrea Sorrentino, David Stewart
Tłumacz: Maria Lengren
Format: 180 mm x 275 mm
Liczba stron: 320
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 179,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

