Wydaje mi się, że niedawno opisywałam trzeci tom, a tu już wlatuje czwarty! Zawsze sięgając po kolejny album, mam nadzieję, że będzie w nim dużo Jasona, bo żadna inna seria nie umie ukazać go aż tak wiernie. Chociaż po prawdzie: mało który tytuł potrafi obrazować dynamikę wśród bat-ludzi tak autentycznie. Co dzieje się tym razem w największej superbohaterskiej rodzinie? Zapraszam do recenzji!
Nic tak nie umacnia więzów, jak urocze rodzinne tradycje i sekrety. Album otwiera dłuższy wątek bitwy na śnieżki, pomiędzy Batmanem a całą gromadką bat-dzieci. Wszyscy wykorzystują trening, aby pokonać starego nietoperza, a ten sam ma w rękawie kilka sztuczek. Komiks nawet nie dał mi się pozbierać od nadmiaru słodyczy fabularnej i już wrzucił mnie w kolejną zabawną opowieść z czasów Robinowania Dicka. Nie pamiętam, kiedy ostatnio śmiałam się przy czytaniu czegoś.
Świat poza Gotham
Bardzo lubię, kiedy ekipa z najmroczniejszego miasta na tej planecie spotyka się z innymi herosami. Batman ma swój moment z Green Lanternem, kiedy ten drugi przeżywa zaskoczenie, jak wiele losowych rzeczy można nosić w pasie narzędziowym. Aquaman wpada na chwilę do Gotham i otrzymuje asystę od grupy dzieciaków, której nawet nie spodziewał się spotkać. Jon i Damian odwiedzają Daily Planet, żeby zobaczyć, na czym polega praca dziennikarza. Rozszerzenie uniwersum komiksu poza dachy Gotham zawsze przyjmuję z zadowoleniem. Inne postaci nie mają wglądu w życie Batmana, więc nawet nie wiedzą, jak kochającą się rodzinę stworzył. Widzą go jako nieczułego stratega i konfrontacja z tym obrazem zawsze wypada interesująco.
Potwierdzam, że w tomie dostajemy relatywnie dużo Jasona. Chłopak jest zawsze gotowy rozrabiać ze swoim rodzeństwem, zwłaszcza jeśli wiąże się to ze zrobieniem żartu Batmanowi. Dobrze tez, że pojawili się jego przyjaciele: Artemida i Bizarro, którzy są bardzo dobrze przyjęci przez resztę familii. Daje to poczucie, jakby Jason przyprowadzał znajomych ze szkoły, więc w domu czeka na nich jedzenie i konsola do gier. Nic więcej do szczęścia nie potrzebuję. Najbardziej zaskoczył mnie powrót porywaczy Tima Drake’a: najwyraźniej będą oni tradycją w tej serii i bardzo dobrze.
Batman Przygody rodziny Wayne’ów tom 4 to kolejny już świetny album. Są historie zabawne i te bardziej poważne, kiedy Nightwing zastanawia się, jak pocieszyć dziewczynkę, która straciła swoich rodziców. Emocjonalne rodeo, na jakim byłam, czytając album, sprawiło, że czekam na następny. Niesamowite, że nawet postaci, za którymi nie przepadam, jak Signal, tutaj są przedstawione interesująco. Im więcej herosów dbających o siebie, tym lepiej dla fabuły!
Batman Przygody rodziny Wayne’ów tom 4
Scenarzysta: CRC Payne
Ilustrator: Starbite
Tłumacz: Paulina Walenia
Liczba stron: 200
Wymiary: 15.0×23.0cm
Język: polski
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 59,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

