Moja ukochana seria właśnie dostała piąty album! Oczywiście, że musiałam po niego sięgnąć. Czytając poprzedni tom, miałam nadzieję na dużo Jasona Todda. Wtedy tego nie dostałam, ale teraz tak! Oczywiście bawiłam się przednio przy lekturze, ale to nic nowego. W końcu rodzinne perypetie Batmana topią mi serce już od dawna.
Otwierająca album historia skupia się na moim ulubionym byłym Robinie. Red Hood stara się być bliżej ludzi, niż Batman, ale co zrobić, gdy ratunek jednego chłopaka udaremni złapanie groźnego złoczyńcy? Decyzja jest trudna, ale Jason jest w sercu dobrym chłopakiem, który ma o wiele więcej empatii, niż główne uniwersum nam pokazuje. Do tego nie jest to ostatni dłuższy fragment o mężczyźnie, więc byłam zachwycona. Czasami jest sam, czasami pełni ważną rolę w historii kogoś innego. Za każdym razem bardzo się cieszyłam, widząc, jak ważną jest częścią bat-rodziny.
Gościni z odległej wyspy
Aż w dwóch historiach pojawia się Wonder Woman, która odwiedza Gotham. Nie widzimy jej w walce, czy podczas związywania opryszków lassem. Diana spędza czas w swojej cywilnej postaci i zaprzyjaźnia się ze zwierzętami, które są pod opieką Damiana. Ta dwójka kocha faunę równie mocno i dobrze było zobaczyć ich wspólnie w tak pozytywnym kontekście. W drugiej opowieści Wonder Woman, Superman i Batman spędzają razem czas incognito, bo przecież przyjaciele spotykają się poza pracą, prawda? No i oczywiście muszą się wzajemnie trochę przekomarzać – inaczej ich spotkania byłyby zbyt nudne.
W porównaniu do poprzedniego albumu ten ma więcej lekkich i zabawnych motywów, niż tych poważniejszych. Lekkość, z jaką pisane są rozmowy pomiędzy całą rodziną, nieprzerwanie mnie zachwyca. Nie da się czytać tego albumu bez szerokiego uśmiechu na twarzy. Do tego zwyczajnie tęsknię za Alfredem, który uparcie pozostaje martwy w świecie DC i czytanie o nim jest jak balsam dla duszy. Miłość, jaką darzy go cała rodzinka, wręcz wylewa się ze stron. Okładka nie oszukuje: wierny kamerdyner nabawi się przeziębienia i wszyscy połączą siły, aby ugotować mu zupę.
Batman Przygody rodziny Wayne’ów tom 5 to kolejna wspaniała część serii. Dodatkowo wiele historii i momentów z Red Hoodem sprawiło, że album ten oceniam jeszcze lepiej, niż poprzednie. Podoba mi się, że porywanie Tima to już rolling joke w tym świecie, do którego stale wracamy. Bawiłam się wspaniale podczas lektury i nieodmiennie polecam tę serię. Na co komu główne uniwersum, jak można czytać to? Na pewno sięgnę po kontynuację, bo jestem pewna, że także mnie zachwyci. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to macie co nadrabiać.
Batman Przygody rodziny Wayne’ów tom 5
Scenarzysta: CRC Payne
Ilustrator: Starbite
Tłumacz: Paulina Walenia
Format: 150×230 mm
Liczba stron: 184
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Cena okładkowa:59,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

