Jakby ktoś nie wiedział (a wydaje mi się to mało prawdopodobne) to kocham „Przygody rodziny Wayne’ów” całym moim sercem. W drugim tomie dużo uwagi dostał Tim – nie mój ulubiony Robin, ale mimo to bawiłam się przednio, czytając o jego perypetiach. Byłam bardzo ciekawa, na kim skupi się trzeci album i czym zaskoczy. Bo że świetnie będę się bawić podczas lektury, było bardziej niż pewne.
Tym razem w komiksie mamy mniej Batmana, a fabuła opowiada o interakcjach jego dzieci. Ponownie bardzo emocjonalny moment dostał Tim. Chłopak jest już zmęczony wrogością Damiana i chciałby móc normalnie z nim współpracować. Najmłodszy z Robinów cały czas uprzykrza bratu życie i podważa wszystkie jego decyzje. Trudno być razem na misji, kiedy druga osoba nie trzyma się uzgodnionego planu. Jako że postacie w tym komiksie są dojrzałe emocjonalnie, to nie rozwiązują problemu poprzez bijatykę, a rozmowę. Taka konwersacja nie jest prosta, ale pomaga zrozumieć drugą stronę i wypracować zdrowsze zachowania. Marzy mi się takie coś w innych seriach od DC.
Jason wciąż ważnym członkiem rodziny
Nieodmiennie specjalną uwagę kieruję na fragmenty z Red Hoodem. Podoba mi się, jak jest włączany we wszystkie zabawne aktywności bat-rodziny. Nie ma go w tym tomie wiele, ale każde pojawienie się jest jak plaster na moje serce. Dostał ciekawy fragment z Barbarą, kiedy odkryła ona jego konto na ichnim Tinderze. Pomimo zażenowania całą sytuacją poprosił starszą siostrę o poradę w sprawie swojego profilu. Fajnie widzieć, że życie toczy się nie tylko na dachach Gotham, ale także na bardziej przyziemnym, ludzkim poziomie.
Historie skaczą właśnie pomiędzy zwykłymi interakcjami a tymi, które się dzieją podczas superbohaterskiej pracy. Te pierwsze są dla mnie najciekawsze, bo pokazują herosów w zupełnie innym kontekście. Nawet Damian może przejmować się tym, jak będzie wyglądał na szkolnych zdjęciach i to jest normalność, której mi tak bardzo brakuje w komiksach. To jakie postaci są, gdy nie muszą świecić przykładem i obijać złoczyńców najlepiej obrazuje, jakimi są ludźmi.
Batman Przygody rodziny Wayne’ów tom 3 trzyma poziom poprzednich albumów. Tym razem jest mniej poważnych tematów, a sporo radosnych, rodzinnych momentów. Jest to nie tylko przyjemne w lekturze, ale także wzruszające. Aby napisać coś takiego przekonująco, trzeba bardzo dobrze znać postaci i je kochać. Cudownie czyta się obyczajówkę z nietoperzami w roli głównej i szkoda, że nie wychodzi więcej serii tego typu. Polecam serdecznie zapoznać się z tytułem — nie pożałujecie. Ja na pewno sięgnę po kolejny album.
Batman Przygody rodziny Wayne’ów tom 3
Ilustrator Starbite
Scenarzysta CRC Payne
Tłumacz Paulina Walenia
Liczba stron 200
Wymiary 15.0×23.0cm
Oprawa miękka
Przykładowa strona: 59,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

