Siedemnasty tom „Witch„ nie przypadł mi do gustu, bo składał się z krótkich historii. Miał kilka ciekawych momentów, ale przez niedługą formę nie miały one czasu wybrzmieć. Obawiałam się, że skoro album osiemnasty ma ten sam kolor okładki, co poprzedni to w sposób logiczny będą tworzyć całość, bo tak było ze wcześniejszymi tomami. A to by oznaczało kolejną zbieraninę opowieści bez większego przewodniego motywu. Czy miałam rację? I tak i nie.
Tom składa się z kilku opowieści, jakie podzieliłabym na magiczne i obyczajowe. Do tych pierwszych zalicza się otwierająca album historia, gdzie główna przeciwniczka potrafi zapisać los danej osoby, a ten się spełni. Oczywiście jest to osoba bardzo zła, ale na szczęście jej manipulacja przyszłością nie działa na czarodziejki. Jest to jedyny powód, dla którego ten czarny charakter postawia zniszczyć Witch. Niestety nie ma żadnej głębszej motywacji i trudno jest powiedzieć, o co jej właściwie chodzi.
Obyczajówka wypada lepiej
Album ma dwa dłuższe fragmenty skupiające się na relacjach dziewczyn z rodzicami. Pierwszy skupia się na ojcach: Will ma problem, żeby dogadać się z przesadnie pedantycznym Deanem. Bohaterka zastanawia się, czy to dlatego, że nie są spokrewnieni. Reszta Witch postanawia podzielić się swoimi perypetiami związanymi z ojcami. Analogiczną historię dostały mamy, z którymi nastolatki chciały spełnić trochę więcej czasu. Wszystko to wypada bardzo uroczo i pokazuje, że pomimo różnic na linii dziecko – rodzic, miłość pomiędzy nimi jest niezaprzeczalna.
W ostatniej opowieści do Heatherfield trafił jeden z Runicznych. Ucieszyło mnie to, bo miałam ochotę na kontynuację tego wątku. Chłopak postanowił odciąć się od swoich towarzyszy i ukryć w ostatnim miejscu, gdzie ktoś by go szukał, a przynajmniej tak twierdzi. Will wietrzy podstęp i nie spuszcza z oka nowego „kolegi” w oczekiwaniu na jego ruch. Jest tak pewna swego, że nawet nie bierze pod uwagę, że chłopak może mówić prawdę. Ponownie czekam na więcej w następnym albumie, bo uważam, że temat Runicznych nie został jeszcze należycie rozwinięty.
Witch tom 18 to mieszanina kilku historii o różnym poziomie, jednak więcej jest tych ciekawych. Dzięki temu bawiłam się bardzo dobrze podczas lektury, czego nie mogłam powiedzieć o kilku poprzednich albumach. Pomaga też zachowanie jakiejś logicznej ciągłości przy rodzicielskich wątkach, czy powrót Runicznych, na jaki czekałam. Przez to opowieści wydają się mniej losowe i składają się w spójną narrację. Mimo to liczę, że kontynuacja da nam coś dłuższego, chociaż chyba ta forma wyczerpała się scenarzystom. Ostatnie większe historie nie były dobre, więc może zbliżamy się do końca serii?
Sprawdź recenzję dziewiętnastego tomu Witch >>>>
Witch tom 18
Scenarzysta: Alessandro Ferrari, Augusto Macchetto, Bruno Enna, Teresa Radice
Ilustrator: Alberto Zanon, Antonello Dalena, Daniela Vetro, Giada Perissinotto, Lucio Leoni, Manuela Razzi
Tłumacz: Joanna Szabunio
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 296
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 99,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

