W ostatnim albumie zakończyliśmy już zmagania z Mroczną Matką: zarówno po stronie czarodziejek, jak i czytelnika. Na szczęście tom piętnasty rozpoczyna zupełnie nową historię. Miałam nadzieję, że będzie ona lepsza od poprzedniej i poruszy w końcu jakiś nowy temat. Ile razy dziewczyny muszą udowadniać, że ich moc przyjaźni jest silna? Wiemy to od 10 tomów. Czy album spełnił moje oczekiwania? Zapraszam do zapoznania się z recenzją!
Heatherfield przyciąga magię, jak żadne inne miejsce na świecie. Wkrótce Witch nie będą jedynymi ludźmi władającymi paranormalnymi zdolnościami. Czarodziejki odkryją, że pewien niepozorny chłopczyk potrafi czarować – to już drugie po bracie Will magiczne dziecko, które poznają! Ile jeszcze takich mogło się urodzić? Nie powinny przecież zostać bez nadzoru kogoś zaznajomionego z magicznym światem. Rodzice nie są w stanie nauczyć swoich pociech kontroli nad ich zdolnościami, ale piątka dziewczyn już tak. Przed Witch niełatwe zadanie zlokalizowania przyszłych uczniów i rozpoczęcia ich edukacji. Tym razem to bohaterki mają zostać nauczycielkami! To zupełnie nowe wyzwanie i powiew świeżości w ich historii.
Kolejny nowy przeciwnik
Poza magicznymi dziećmi w mieście pojawi się ktoś, kto chce zniszczyć całą magię. Ma do tego środki i bardzo silną motywację. Wraz z nim pojawi się tajemniczy Liam, którego pochodzenia nie zna nawet Wyrocznia! Niestety chłopak zdaje się nie pamiętać za wiele ze swojej przeszłości, ale czy na pewno? Dziewczyny muszą rozgryźć, czy nowy znajomy to sojusznik, czy wręcz przeciwnie. Matt już zdecydował i zrobi wiele, by pozbyć się niechcianego kolegi. Poza tym jednak… zachowuje się wzorowo, co przyjęłam z dużą ulgą. Pierwszy raz od bardzo dawna nie wywracałam oczami, widząc jego interakcje z Will.
W końcu dostaliśmy złoczyńcę, którego można zrozumieć, a nie kolejnego generycznego łotra. Zdecydowanie wolę ludzkich adwersarzy, a ten jest wyjątkowo ciekawy. Wiem, skąd wziął się jego negatywny stosunek do magii, ale także widać, że niektórych swoich działań będzie w przyszłości żałował. Odpycha część swojej rodziny, aby skupić się tylko na jednym dziecku, a to nie może mieć szczęśliwego zakończenia. Spodziewam się, dokąd zmierza fabuła, niemniej jest satysfakcjonująca.
Witch tom 15 to powrót serii na dobre tory. Scenariusz w końcu różni się od tego, co już widzieliśmy milion razy. Czarodziejki, jako opiekunki pomagające młodszym w okiełznaniu ich zdolności? Za tym kryje się duży potencjał, na razie jeszcze nie w pełni wykorzystany. Mam nadzieję, że w kolejnych albumach dziewczyny nie będą mierzyć się tylko z własnymi problemami, ale także kłopotami ich podopiecznych. Pozostaje czekać na kolejny tom, żeby się przekonać!
Witch tom 15
Scenarzysta: Bruno Enna, Alessandro Ferrari, Augusto Macchetto, Teresa Radice
Ilustrator: Alberto Zanon, Antonello Dalena, Lucio Leoni, Giada Perissinotto, Danilo Loizedda
Tłumacz: Joanna Szabunio
Typ oprawy: twarda
Liczba stron: 408
Wymiary: 17.0×26.0cm
Cena okładkowa: 119,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)
