Po wydarzeniach z Władzy Absolutnej pozornie wszystko wróciło do normy. Najpoważniejszą zmianą wydaje się rozszerzenie Ligii sprawiedliwości na wielu nowych herosów. Bohaterowie, którzy utracili swoje moce, już je odzyskali i znowu mogą ratować ludzi, jakby nic się nie stało. Przynajmniej większość z nich, bo niektóre moce trafiły nie tam, gdzie powinny. Zespół szuka takich sytuacji i „zwraca” umiejętności do ich prawowitych właścicieli. Co, jeśli jednak moc pojawiła się u kogoś i nie sposób odgadnąć dlaczego?
To właśnie spotkało Lois, która zdaje się mieć umiejętności bardzo podobne do Supermana. Teraz może wraz z mężem dbać o bezpieczeństwo w Metropolis. Oczywiście nadal jest nowa w interesie i istnieje obawa, że moce znikną w mało dogodnym momencie, więc towarzyszy jej Mężczyzna ze Stali, a ich duet zdaje się niepokonany. Sprawa komplikuje się, gdy do miasta przybywa Doomsday, który już kiedyś udowodnił, że umie zabić ukochanego obrońcę Ziemi. Pojawienie się akurat tego przeciwnika, to sprawa osobista dla Lois i Clarka. Tym razem jednak Doomsday będzie zupełnie nową wersją starego straszydła.
Zmiany, zmiany, zmiany…
Nie tylko Dommsday jest inny, bo Lex także cały czas nie odzyskał swojej pamięci. Wydaje się dużo spokojniejszy i szczęśliwszy, chociaż superintelekt pomógłby z nowymi zagrożeniami. Niemniej jest coś odświeżającego w Luthorze, który odkrywa drobne przyjemności i kontakty międzyludzkie. Relacje z Marcy, czy Leną wchodzą na zupełnie inny poziom. Mam nadzieję, że wątek ten będzie rozwijany i zobaczymy go jeszcze więcej w kontynuacji! Jeśli mowa już o interakcjach, to warto też wspomnieć o zeszycie, w którym Lois spędza czas z Laną i Karą. Dwie „Superbabki” przyjmują nową koleżankę w swoich szeregach. Chciałbym więcej przygód tej trójki, bo tworzą dość nieoczywisty miks.
Większość tomu zilustrował Dan Mora, którego prace bardzo lubię. Dobrze ukazuje on emocje postaci i widać, że rysowanie Lois sprawiało mu radochę. Kobieta dostaje kilka podwójnych kadrów, gdzie widać, jak zmienia się jej mimika twarzy podczas różnych wydarzeń. W fajny sposób podkreśla to jej emocje i zwiększa imersję. Przez cały album miałam poczucie, że styl Mory pasuje do przygód Supermana, jak mało który.
Superman tom 1 to bardzo udane otwarcie nowej historii. Zmiany w utartych historiach nie są na tyle dramatyczne, aby mi przeszkadzały. To nie jest przekorne odwrócenie wszystkiego do góry nogami, ale przemyślane działanie, które dodaje ciekawych wątków. Nie wszystko jest jeszcze jasne, mamy trochę tajemnic, więc mam nadzieję, że zostaną one ciekawie wyjaśnione. Na razie daję Williamsonowi kredyt zaufania i czekam na kolejny tom.
Superman tom 1 – Superwoman
Scenarzysta: Joshua Williamson
Ilustrator: Dan Mora
Tłumacz: Jakub Syty
Wymiary: 16.7×25.5cm
Liczba stron: 180
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 79,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

