Dzięki Rao zakończyliśmy już run Johnsona w Action Comics. Pomimo potencjału historii, scenarzysta nie umiał wyciągnąć z rodziny Supermana, tego co najlepsze. Chwytając po kolejny tom, nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale miałam cichą nadzieję, że będzie lepiej. Przyjemnie zaskoczyła mnie grubość albumu, a co z jego treścią? Zapraszam do mojej recenzji!
Tom podzielono na pięć niezwiązanych ze sobą historii z różnych okresów kariery Supermana. Otwierający tom Ja, Bizarro skupia się na nowym aspekcie dawnego przeciwnika Supermana i najbardziej mi się podobał w całym albumie. To, co zaskoczyło mnie w tej historii to ukazanie Bizarro jako kogoś mogącego władać magią. Ma to sporo sensu: skoro Superman jest bardzo wrażliwy na ataki magiczne, to jego przeciwieństwo powinno być przez nie wzmacniane. Nie kojarzę innego komiksu, w którym byłoby to ukazane. W interesujący sposób odwrócono też role i Mężczyzna ze Stali mógł poczuć się, jak dziwoląg otoczony ludźmi, którzy go nie rozumieją i nienawidzą.
A jak tam pozostała czwórka?
Następny komiks spod pióra samej Gail Simone ukazał Supermana walczącego w międzyplanetarnym turnieju o przetrwanie Ziemi. Nie jestem fanką tego wyświechtanego motywu, więc byłam rozczarowana, że scenarzystka, którą lubię, wybrała właśnie to. Dużo lepiej wyglądała następna opowieść, bo skupiała się na problemach pracowych Lois i Clarka. Kobieta jest redaktorką naczelną i szefową swojego męża: trudno, aby nie dochodziło do spięć. Kolejna historia opowiada o drugich szansach i złoczyńcach wracających na złą drogę. Clark nie chce zaakceptować, że może chodzić o zwykłe ludzkie słabości i stara się odkryć drugie dno tej sprawy. Coś, co zaczyna się jako intrygujące śledztwo, niestety wpada w klasyczne „zły potężny złoczyńca i bijatyka”. Za to ostatni komiks jest tym schematem właściwie od początku i jest zdecydowanie najsłabszy w całym zbiorze.
To, co łączy wszystkie historie, to próba ukazania esencji Supermana i tego, co czyni go tak wyjątkowym. W każdej z nich Lois była ciekawie przedstawiana. Jako wspierająca żona, inteligentną partnerką do rozmowy, czy wymagająca szefowa. Szkoda tylko, że nie było trochę więcej Clarka. Ostatecznie to ludzkie oblicze herosa jest tym najważniejszym. Chętnie poczytałabym tom, w którym przedstawiano by tylko życie Clarka!
Supergwiazdy to nie jest album idealny, ale bawiłam się dobrze przy większości historii. A te gorsze? Trzymają poprawny poziom i nie schodzą niżej, więc też można przez nie przejść bez zgrzytania zębami. Zdecydowanie jest to pozycja dla tych, którzy nie lubią bawić się w długie runy i wydarzenia, a po prostu chcą poczytać przygody Supermana. Jest bijatyka, jest zaduma nad kruchością życia, więc wszystko, za co lubimy Action Comics!
Superman Action Comics – Supergwiazdy
Scenarzysta: Jason Aaron, Rainbow Rowell, Gail Simone, John Ridley, G. Willow Wilson
Ilustrator: John Timms, Eddy Barrows, Cian Tormey, Inaki Miranda
Tłumacz: Jakub Syty
Format: 167×255 mm
Liczba stron: 336
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 119,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

