Dylan jest postacią niebywale irytującą. Pewny siebie pyszałek, który popełnia błąd za błędem, a aktualnie stracił kontrolę nad własnym ciałem. Jako Rogue Sun nie sprawiał się za dobrze, więc pewien duch z przeszłości stanął za sterami jego osoby na końcu ostatniego tomu. Powinnam się tym przejąć, ale protagonista nie zrobił nic, aby zaczęło mi na nim zależeć. Z przyjemnością usiadałam do kolejnego albumu, licząc, że w końcu spokornieje.
Dojrzalsza i bardziej dorosła wersja chłopaka wspaniale radzi sobie z jego rodziną i przyjaciółmi. Zupełnie, jakby Dylan stał się lepszą wersją samego siebie, kiedy tylko przestał podejmować decyzje, a stery przejął Caleb. Bohater nie chce zrezygnować z własnego ciała i podejdzie do tematu na swój sposób: spróbuje wkurzyć nowego mentora. Oczywiście skończy się to zupełnie inaczej, niż Dylan zakładał, bo zostanie wygnany do miejsca, gdzie odchodzą bohaterowie po śmierci. Czyżby kolejna okazja do pojednania z ojcem?
Zmiana stron
Tytułowy Knight Sun wyraźnie widzi bezsens poświęcenia sprzed lat. Każdy bohater walczy za ludzkość, aby na końcu przekazać pałeczkę kolejnej osobie. Nikt nawet nie pamięta poprzednich pokoleń herosów wykrwawiających się, aby ocalić świat. Jaki sens miał ich trud? W nowym ciele mężczyzna może spróbować zupełnie nowego podejścia. System nie działa i jedyną opcją jest całkowite zniszczenie go i zastąpienie czymś zupełnie nowym. A że przy okazji ktoś zginie? Jest to poświęcenie, na jakie Caleb jest gotowy.
W komiksie nie zabraknie pokoleniowej traumy przekazywanej z ojca na syna. Ta nienawiść i rozczarowanie rodzicielem jest wpisana w kodeks herosa. Nadal jednak trudno zrozumieć, dlaczego Marcus zostawił swoje moce Dylanowi. Sam był szkolony od najmłodszych lat na bohatera i w tym samym kierunku edukował swoje dzieci. Tylko po to, żeby na samym końcu stwierdzić, że rozsądną decyzją jest oddanie mocy nastolatkowi, który nawet nie ma pojęcia o tym, czym zajmował się jego ojciec. Nie miało to sensu od początku historii, a ten album tylko pogłębia pytania o zdolność oceny sytuacji poprzedniego Rogue Suna, zwłaszcza że ten miał dużo lepszych kandydatów mogących go zastąpić. Najwyraźniej musimy żyć z otwartym pytaniem o zdrowie psychiczne Marcusa.
Rogue Sun tom 3 to kontynuacja, którą czytało mi się dobrze. Jest walka, dynamiczne dialogi i nawet kilka zabawnych momentów (jak grupowa terapia przestępców). Szkoda tylko, że cały czas nie przekonałam się do protagonisty, a nawet miałam nadzieję, że nie odzyska kontroli nad własnym ciałem. Nie widać po chłopaku żadnego rozwoju, kiedy jego siostra przechodzi ciekawą drogę od nienawidzenia przyrodniego brata do walczenia o niego. Czy w kolejnym tomie główny bohater chociaż trochę dorośnie?
Rogue Sun tom 3 – Knight Sun
Scenarzysta: Ryan Parrot
Tłumacz: Anna Sznajder
Ilustrator: Abel, Marco Renna
Liczba stron: 160
Format: 170 × 260 mm
Oprawa: miękka
Cena okładkowa: 79,90 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

