Miecze, magia i klimaty średniowiecznego dworu – co tu dużo mówić? Nie jestem fanką takich motywów, a rycerze w lśniących zbrojach kojarzą mi się z eksploatowanymi do bólu schematami. Jednak kiedy mój ulubiony scenarzysta zabrał się za taką opowieść w świecie DC, to nie mogłam sobie jej odpuścić. Sprawdziłam, jak wyglądałby świat superbohaterów, gdyby narodzili się oni kilkaset lat wcześniej.
Wszystko zaczyna się dość tradycyjnie, bo od wybuchu Kryptona. Planeta i jej mieszkańcy są skazani na zagładę, jednak chwilę przed kosmiczną tragedią w kosmos zostaje wystrzelony mały statek. Kapsuła rozbija się na Ziemi i światu ukazuje się… małżeństwo Elów. Lara w zaawansowanej ciąży rodzi pierworodnego, a Jor-El wspiera ją w tym trudzie. Ta dwójka odmieni losy królestwa, w którym wylądowali i ludzi zamieszkujących te ziemie. A to dopiero początek tomu!
Świat na skraju wojny
Poza miejscem, gdzie wylądowali przybysze z Kryptona są jeszcze 2 inne znaczące królestwa. Jedno z nich mieści się na wyspie zamieszkałej przez wojownicze amazonki. Ich siła militarna i trening robią z kobiet niebezpieczne zagrożenie, albo cennych sprzymierzeńców – w zależności, po której stronie opowie się królowa Hippolita. Na czele Królestwa Burz stoi władający piorunami Pierce: jego rodzina jest równie niebezpieczna, jak on sam i wierzy w starą przepowiednię. O przybyszach z kosmosu, którzy wyglądają jak ludzie, ale sprowadzą zagładę. Czyżby chodziło właśnie o Elów? Pierce nie będzie ryzykował losów świata i postanowi pozbyć się nieproszonych gości. Od jednego zabójstwa do drugiego: sytuacja szybko zrobi się napięta.
Oczywiście wokół królewskich rodów jest pełno innych znanych postaci. Batman to rycerz, który po śmierci rodziców usiłuje ochronić swoją nową rodzinę. Jest dość ekstremalny w eliminowaniu potencjalnych zagrożeń i zamykaniu w lochach ludzi, którzy jeszcze nie popełnili żadnego przestępstwa. W Królestwie Burz głównym doradcą jest osoba, która odpowiada za makabryczną przepowiednię: Constantine. Mężczyzna czuje się odpowiedzialny za naciągający przelew krwi i nie, jak mu zapobiec. A to dopiero początek wyliczanki herosów, których spotkanie w komiksie w zupełnie nowej odsłonie!
Mroczni Rycerze ze Stali to bardzo wciągająca zabawa konwencją i utartymi schematami. Przez to, że postaci są inne od ich klasycznych pierwowzorów, to trudno powiedzieć, jak się zachowają. Czy Kal-El by kogoś zabił? Ten, którego znamy nie, ale średniowiecze kieruje się innymi zasadami. Pozostaje więc niepewność: co w żalu i smutku może zrobić heros? Właśnie ta nieprzewidywalność i dobrze napisana intryga trzymają przy tomie do ostatniej strony. Do tego dodajmy sporo ludzkich uczuć i jeden bardzo straumatyzowany Mroczny Rycerz. Czego chcieć więcej? Podsumowując: polecam serdecznie tę pozycję!
Sprawdź recenzję Wszechzimy >>>>
Mroczni Rycerze ze Stali – Wojna Trzech Królestw
Oprawa: twarda
Scenarzysta: Tom Taylor
Ilustrator: Yasmine Putri, Owen Bengal i Caspar Wijngaard
Tłumacz: Paulina Walenia
Format: 170×260 mm.
Liczba stron: 384
Oprawa: Twarda
Cena okładkowa: 139,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

