Zgodnie z przewidywaniami snutymi w poprzedniej recenzji: powracamy do świata Diuny. Wiele złego się wydarzyło, w „Rodzie Harkonnenów”, ale to nie powstrzyma ostatnich sprawiedliwych przed walką. Świat jest coraz brutalniejszy, a Imperator Szaddam dąży do eskalacji konfliktów. Jego sztuczna przyprawa powinna być już gotowa, więc czas zacząć wojne. To nie może skończyć się dobrze.
Pierwszym wątkiem albumu są Fremani, którzy mają wiele powodów, aby zbuntować się przeciwko Harkonenom. Ród ten wykorzystuje ich do pracy, za nic mając ich życia. Do tego niedawno zginął Dominik Vernius: został zdradzony przez osobę, której Fremani ufali. Taki cios wymaga zemsty wymierzonej z precyzją i brutalnością, bo nikt nie powinien zadzierać z ludźmi pustyni. Jestem bardzo ciekawa, jak daleko mogą się posunąć ludzie, którzy może nie mają najnowszej broni, ale codziennie wygrywają walki z nieprzyjazną planetą. Czy faktycznie dadzą radę zaszkodzić potężnemu rodowi?
Nowa dzika karta
W albumie dowiadujemy się, że poprzedni imperator miał dziecko, o którym mało kto wie. Niestety Szaddam dowiaduje się o istnieniu brata i zrobi wszystko, aby się go pozbyć. W końcu byłby to potencjalny pretendent tronu. Liczyłam, że ten wątek potrawa trochę dłużej i wprowadzi więcej zamieszania w pałacu. Niestety nowy bohater pomimo odebrania wspaniałej edukacji jest najgorszym strategiem, jakiego widziałam na kartach całej serii. Jego plan działania po prostu nie ma sensu. Sama jego egzystencja zostawia małą furtkę fabularną otwartą, więc mam nadzieję, że jeszcze do tego wrócimy w kolejnym tomie.
Jednym z wątków, na które czekałam najbardziej były oczywiście losy Leto. Mężczyzna stracił synka, a jego ukochana okazała się winna tej zbrodni. Tak głęboka rana nie goi się od razu, ale Jessika robi co może by być wsparciem dla księcia. Chyba jednak zapomniała, że sama jest pionkiem w rękach Bene Gesserit i powinna być wierna przede wszystkim im. Kiedy dostaje zaproszenie od żony imperatora, aby spędzić nią ostatnie miesiące ciąży: nie może odmówić. Po porodzie wyjdzie na jaw, że kobieta nie spłodziła córki: jak zareaguje na to zgromadzenie kobiet? Do tego Leto szykuje się na wojnę – ciekawe jak imperator zareaguje na próbę odzyskania IX? Jak politycznie usprawiedliwić potencjalną przegraną?
Ród Corrinów tom 1 to udane pociągnięcie wątków, które już znamy. Leto, Fremani, Bene Gesserit… wszystkie te historie są logiczną kontynuacją tego, co widzieliśmy już wcześniej. Najbardziej zawodzi zupełnie nowa postać, która w teorii miała potencjał, aby wywrócić fabułę do góry nogami. Cały czas liczę, że ten wątek jakkolwiek wpłynie na opowieść, ale żeby się o tym przekonać, muszę sięgnąć po następny tom.
Diuna – Ród Corrinów tom 1
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Ilustrator: Simone Ragazzoni
Liczba stron: 112
Format: 170 × 260 mm
Oprawa: twarda
Cena okładkowa: 69,90 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

