Czwarty tom Detective Comics był najlepszą częścią Gothamskiego Nocturna. Plan Seliny, aby uwolnić dawnego ukochanego, trzymał w napięciu do samego końca. Scenarzyście udało się połączyć nieoczywiste postaci w sprawnie działającą drużynę. Mrocznego Rycerza udało się odbić z rąk Orghamów i przekazać Talii. Nie jest to jednak koniec walki, bo w umyśle Batmana cały czas jest pasażer na gapę. Czy uda się pozbyć demona, który chce rozszarpać na strzępy duszę bohatera?
Starcie, do którego dochodzi odbywa się w miejscu pomiędzy życiem, a śmiercią. Kiedy Azmer nie próbuje akurat złamać herosa, to jego dawny przeciwnik kusi go, niczym Szatan Jezusa na pustyni. Trudno jest powiedzieć, czy dzieje się to wszystko w głowie herosa, czy nie, bo Doktor Hurt zdaje się realnie podróżować za Batmanem. Na szczęście fabuła gna tak szybko, że nie zostawia nam za dużo czasu na rozmyślanie nad tym zagadnieniem. W końcu jest jeszcze całe miasto do uratowania!
Gotham stawia opór
Kiedy Bruce toczy wewnętrzną walkę, to Orghamowie przystępują do finalizacji swojego planu. Coraz więcej ludzi zapomina o Batmanie, a miasto zmienia się nie do poznania. Wszyscy niewygodni ludzie znikają, a w miejscach, gdzie były przytułki dla bezdomnych, rosną nowe wspaniałe wieżowce. Nikt nie wie, gdzie podziała się biedota, ale mało kogo to obchodzi. Kilka osób nadal próbuje walczyć ze zmianami i na pierwszy plan wysuwa się Batgirl oraz Question. Pierwsza z nich nie chce zapomnieć o swoim mentorze, a drugą interesuje sprawa śmierci policjanta, którą widzieliśmy dwa tomy temu. Operowanie w mieście, które gubi wspomnienia o swoich obrońcach, jest dużym wyzwaniem.
Finał historii to oczywiście wielkie spektakularne starcie, którego wszyscy się spodziewaliśmy. Zaskoczyło mnie jednak, że Batman poprosił o pomoc swoich najbliższych, zamiast po prostu ruszyć w noc, jako niepowstrzymana jednoosobowa armia. Grupę postaci, których nie spodziewałam się ujrzeć w tej historii, zasiliła Córka Jokera. Ta zapomniana przez wszystkich postać zasiała jeszcze więcej chaosu w i tak skomplikowanej sytuacji. Dobrze, że Batman idealnie odnajduje się w apokaliptycznych okolicznościach.
Detective Comics tom 5 to sztampowe zakończenie historii, chociaż ma kilka elementów, których się nie spodziewałam. Szkoda, że wszystko sprowadza się do bijatyki wieńczącej te dość nietypową historię. Najbardziej podobało mi się w niej dziwne użycie postaci, których nie spodziewałam się widzieć razem. Początek serii był przegadany i mocno mnie wynudził, ale każdy kolejny tom był lepszy od poprzedniego. Trudno jest mi ocenić całość, ponieważ nie była równa, ale jednak miała wyraźną tendencję zwyżkową. Jeżeli lubicie nieco paranormalne/duchowe przygody Batmana to możecie zainteresować się tą pozycją.
Detective Comics tom 5 – Gothamski Nokturn: Akt III
Scenarzysta: Ram V, Dan Watters, Alex Paknadel
Ilustrator: Stefano Raffaele, Riccardo Federici, Lee Loughridge
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 300
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Cena okładkowa: 119,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

