Kiedyś kręciłam nosem na osadzanie świata DC w światach, których zamysł sięga po najbardziej sztampowe pomysły. Może dlatego, nigdy nie miałam ochoty sięgać po Elsewordy? Ale potem coś się zmieniło: czytałam Injustice, od którego nie mogłam się oderwać, DCeased gdzie plaga zombie niszczyła cały świat, czy wersję uniwersum rozgrywającą się w średniowieczu. Wszystko to zachwyciło mnie świeżością i chciałam więcej. Trudno jednak nie zauważyć, że wszystkie te pozycje wyszły spod ręki tego samego scenarzysty. Kiedy zobaczyłam tytuł DC kontra Wampiry, to od razu pomyślałam, że to również musiał pisać Tom Taylor. Zaskoczeniem było dla mnie inne nazwisko na okładce. Siadałam, nie wiedząc, czego mogę się spodziewać, a wyszło… bardzo przyjemnie.
Chyba każdy wie, na czym polega bycie wampirem: wstręt do światła i święconej wody, a także picie ludzkiej krwi. Najwyraźniej w uniwersum DC wampiry istniały od dawna, ale ich królowa utrzymywała pokój pomiędzy gatunkami. Kobieta została jednak zamordowana i ktoś mniej pokojowo nastawiony zasiadł u sterów społeczności krwiopijców. Wojna zaczęła się na dobre, a mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Wieści w końcu zaczynają docierać do niektórych bohaterów, ale na kontratak może być za późno.
Sprytne przejęcie świata
Wampiry nie kłopoczą się zwykłymi ludźmi, ale przemieniają tych, którzy mają jakieś moce. Najpierw złoczyńców, bo przecież to normalne, że ci cyklicznie zapadają się pod ziemię. Zauważenie ich zniknięcia nie jest łatwe. Niestety również w gronie superbohaterów pojawiają się zarażone jednostki i trudno odgadnąć, kto jest szpiegiem. A jeden wampir może z łatwością przemienić cały zespół bohaterów. Supermoce, jakie dzierżą herosi, niwelują niektóre wampirze słabości. Zanim ruch oporu zacznie się formować, może być za późno.
Akcja w tym komiksie nie zatrzymuje się i zaskakuje co kilka stron. Skromna grupa ludzi, której udało się przetrwać, zaczyna działać na kilku frontach. Green Arrow chce ocalić ludzi hodowanych niczym bydło, Batgirl musi udać się do Gotham, żeby zabić króla wampirów, a Steel eskortuje ostatnią nadzieję ludzkości do Australii. Fabuła skacze pomiędzy tymi trzema wątkami, ale narracja prowadzona jest sprawie i nie czułam się zagubiona, czy przytłoczona.
DC kontra Wampiry to zaskakująco przyjemna lektura, której siłą jest jej nieprzewidywalność. Potężni herosi giną, albo stają się częścią krwiopijczego problemu. Całkowita anihilacja ludzkości nie tyle jest blisko, ile dokonuje się na naszych oczach. Czytałam dużo komiksów Tyniona IV, ale żaden nie wciągnął mnie tak, jak ten. Uważam, że to najlepsza pozycja, jaką kiedykolwiek stworzył. Zakończenie nie domyka wszystkich wątków, a wręcz otwiera nowe, więc mam nadzieję, że Egmont wyda kontynuację tej historii.
DC kontra Wampiry
Scenarzysta: James Tynion IV, Matthew Rosenberg
Ilustrator: Otto Schmidt, Simone Di Meo
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 304
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 129,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

