Batman tom 6

Piąty tom Batmana zakończył historię o Mrocznym Rycerzu jako niepokonanym robocie. Zur-En-Arrh był blisko zwycięstwa i całkowitego zastąpienia obrońcy Gotham, ale na szczęście prawdziwy Batman pokrzyżował mu plany. Do tego Bruce pojednał się ze swoją skłóconą rodzinką, więc można by powiedzieć, że szczęśliwe zakończenie, niczym z bajki. Niestety w komiksach nie ma „i żyli długo i szczęśliwie”, więc przed Nietoperzem zupełnie nowe wyzwania. Co Zdarsky zaserwował nam tym razem?

Gotham faktycznie wydaje się lepszym miejscem: złoczyńcy odpuścili, Bruce Wayne zaangażował się w budowanie przystępnych cenowo mieszkań i nawet Riddler zaczął legalną działalność. Edward Nygma zawsze był mądry, więc w końcu postanowił wykorzystać swoje zdolności do czegoś innego, niż napadanie na banki. Nygmatech rozwija się znakomicie, tworzy nowe miejsca pracy i całkowicie przejmuje rynek cyberbezpieczeństwa. Nic tylko powiesić pelerynę na kołek i cieszyć zasłużoną emeryturą.

Oczywiście, że nie!

Ta sielanka to tylko pozory. Wayne Enterprises pomaga ludziom, ale to nie podoba się wszystkim w mieście. Stare siły podsycają społeczne niepokoje, aby mieszkańcy sami pozbyli się swojego dobrodzieja. Do tego akcje non-profit nie generują zysków na giełdzie, więc firma może mieć problemy. Riddler z kolei ma własny plan, może inny od jego typowych „występów”, ale na pewno nie stał się po prostu zwyczajnym przedsiębiorcą. A jakby tego było mało, to miastem wstrząśnie zabójstwo na najwyższych szczeblach władzy i pojawienie się nowego superbohatera. Batman musi walczyć na wszystkich frontach i wydaje się, że na żadnym nie ma zbyt dużych szans.

Jim Gordon już w poprzednich albumach był traktowany po macoszemu. Vandal dostał stołek komisarza i raczej nie wypuści go za szybko z rąk. Jim jednak radził sobie całkiem nieźle i po prostu został prywatnym detektywem. Niestety jego życie również nie może układać się gładko, bo mężczyzna zostaje podejrzanym o zabójstwo. Pytanie, czy dokonał zbrodni, szybko zmienia się w „dlaczego” jej dokonał. Trudno bowiem uwierzyć, że ten prawy człowiek zabił kogoś z zimną krwią z osobistych pobudek. Kolejny kamyczek na stosie wielkości piramidy, gdzie piętrzą się problemy i sprawy do rozwikłania.

Batman tom 6 to przyjemny album, który nie rozpoczyna kolejnej wielkiej historii, a jest ładnie zamknięty. W komiksie dzieje się bardzo dużo i momentami nagromadzenie wątków przytłacza, ale mimo to nie czułam się w nich zagubiona. Najbardziej przeszkadzał mi wątek Jima Gordona, który jest notorycznie gnębiony u Zdarsky’ego. Mam nadzieję, że kolejnym tomie szczęście uśmiechnie się do niego chociaż trochę. Jeżeli poprzednie części wam się podobały, to ta także nie powinna zawieść.

Batman tom 6 – Umierające miasto

Scenarzysta: Chip Zdarsky
Ilustrator: Jorge Jimenez, Tony S. Daniel, Carmine Di Giandomenico, Jorge Fornes, Denys Cowan,
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Format 170×260 mm
Liczba stron 180
Oprawa Miękka ze skrzydełkami
Druk kolor
Cena okładkowa: 79,99 zł

Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)