W drugim tomie serii Batman trafił do dziwnej wersji Gotham – pozbawionej Mrocznego Rycerza, w której nie działo się dobrze. Po wielu perypetiach na szczęście udało mu się wrócić do domu. Trudno jednak powiedzieć, że stan psychiczny Bruce’a jest dobry. Walka z Zur-En-Arrhem wyczerpała go dużo bardziej, niż pokazuje to swoim bliskim. Do tego starcie z Insomnią całkowicie wyłączyło go z gry na dwa długie miesiące. A miasto nie spało: w Gotham ktoś nowy wziął pod skrzydła miejscowych bandytów. Jak z tym faktem zmierzy się Batman?
Czym byłby złoczyńca bez wiernych pomagierów? Ludzi bezimiennych, którym bohaterowie obijają twarz średnio trzy razy dziennie. Ta grupa często nie pracuje dla Jokera, czy innego Riddlera, bo faktycznie wierzy w ich przekonania. Ci ludzie po prostu muszą mieć pracę, a taka jest najłatwiej dostępna i relatywnie opłacalna. I właśnie to wykorzysta Catwoman, rekrutując wszystkich zbirów do wynajęcia i ucząc ich złodziejskiego fachu. Przemoc znika z ulic, grupa okrada tylko najbogatszych… same plusy, prawda?
Mroczny Rycerz i jego moralność
Osobą, której najmniej podoba się to rozwiązanie, jest oczywiście Batman. Jego sztywny kręgosłup moralny i niedawne problemy dają o sobie znać. Obrońca Gotham staje się coraz bardziej brutalny i tym samym coraz mniej mu po drodze z resztą rodziny. Do czego posunie się, byle tylko nie porozmawiać z psychologiem? I chociaż zwykle „gniewny” stan Batmana jest tłumaczony dość kiepsko w komiksach, to jednak nie w tym. Ukryta osobowość bohatera męcząca jego myśli to bardzo spójne i logiczne wyjaśnienie całej sytuacji. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie Jason.
Red Hood bardzo szybko znajduje wspólny grunt z Catwoman i z powodów zupełnie dla mnie niezrozumiałych zaczyna jej pomagać. Co innego przymykać oczy na wynoszenie diamentów z olbrzymiej willi, a co innego aktywnie brać udział w treningu szajki złodziei, a ta motywacja wyrasta z przeszłości bohatera, a nie z jego realnych pobudek. Do tego finał potyczki Jasona z Batmanem jest po prostu bolesny do czytania. Jako fance postaci było mi bardzo przykro to widzieć.
Batman tom 3 to komiks bardzo nierówny. Są w nim fajne momenty (głównie między Batmanem, a Catwoman) i takie, które wzbudziły mój niesmak. Dziwna agenda Jasona, czy ślepa wiara w działania ojca, jaką wykazuje Damian po prostu nie mają sensu. Znowu Batman wypada dobrze, jako samotnik, a dynamika bat-rodziny gdzieś się gubi. Uwielbiam, kiedy Bruce otoczony jest swoimi dziećmi, więc mocno mi to zgrzytało. Dobrze, że tytułowa wojna została już zakończona i mam nadzieję, że następny album bardziej przypadnie mi do gustu.
Batman tom 3 – Wojna w Gotham
Scenarzysta: Tini Howard, Matthew Rosenberg, Chip Zdarsky
Ilustrator: Mike Hawthorne, Jorge Jimenez i Nikola Čižmešija.
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 256
Wymiary: 16.7×25.5cm
Przykładowa strona: 89,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

