Pierwszy tom Action Comics zostawił mnie z mieszanymi uczuciami, bo fabuła komiksu była bardzo fajna, ale niepotrzebnie władowano w nią tyle nawalanek. Niemniej motyw Metallo i jego ukochanej siostry zaskoczył pozytywnie. Jedna rodzina musiała walczyć z drugą, żeby ocalić swoich najbliższych. Ten osobisty charakter był odświeżający. Miałam duże nadzieje, że kontynuacja da nam więcej momentów z familią Supermana.
Tymczasem drugi tom to zbieranina kilku krótkich opowieści. Zaczynamy od przygody z Marsjańskim Łowcą i Supergirl. Ten nieoczywisty duet udaje się do piekła, gdzie musi walczyć z Doomsdayem. Koncept dziwaczny, ale to jeszcze nic. W kolejnej opowieści mamy bohatera, który przemierza kolejne kręgi piekła i musi walczyć z demonami. Skąd takie wątki w historii o Kryptonijczykach? Bo skoro Doomsday może istnieć, jak wirus w zbiorowej świadomości ludzkiej, to piekło przecież też.
Czy w końcu dostajemy więcej Otho i Osula?
Oczywiście, że nie. Mamy tylko krótką historyjkę o tym, jak są pod opieką Bibbo i on zupełnie sobie z nimi nie radzi. Za to dwie inne postaci otrzymują dłuższy fragment. Pierwszą jest Kenan, który stara się wpasować do rodziny Supermana, ale ma w tym ukryty cel. Justice League of China jest serią, którą ciepło wspominam, a obecność Kenana zawsze mi o niej przypomina. Z tego może wynikać, że ta opowieść mi się podobała. Drugi bohater z własnym fragmentem to Conner, który boi się, że wszyscy zawsze będą go postrzegać przez pryzmat Supermana. Wątek jest ciekawy i ucieszyłam się, że akurat Superboy dostał chwilę uwagi. Niestety całość kończy się bez żadnej puenty, czy wniosku: jakby historia była za krótka i brakowało kilku kadrów domykających.
Na pewno nikt już nie pamięta komiksu Batman Nocne Koszmary, ale jakby kogokolwiek interesowało, to może dowiedzieć się, jak atak Insomni przeżyła rodzinka Supermana. Okazuje się, że mieli zbiorowy koszmar i nie mogli się z niego wydostać. Utknęli razem z Metallo, który przecież pogodził się ze wszystkimi i był wdzięczny za uratowanie siostry. Najwyraźniej dopadła go kryptonitowa amnezja, bo w koszmarach pragnie zniszczyć super dzieciaki i wygląda przy tym, jak z paskudnego horroru. Jeżeli nie zamorduje rodzeństwa, to przynajmniej zniszczy ich psychikę.
Action Comics tom 2 to album w najlepszym razie przeciętny. Nie buduje świata tak bardzo, jak krótkie opowieści by mogły. Chyba czas pogodzić się z tym, że Otho i Osula wpadają razem do kategorii „dzieci, które psocą” i raczej nic więcej o nich nie dostaniemy. Oczywiście cały czas wałkujemy traumę po życiu w Świecie Wojny, ale nie ma żadnego rozwoju bohaterów. Zaczynam tracić nadzieję, że kolejny tom to zmieni.
Action Comics tom 2 – Do piekła i z powrotem
Ilustrator Eddy Barrows, Mico Suayan, Viktor Bogdanović
Scenarzysta Dan Watters, Gene Luen Yang, Phillip Kennedy Johnson
Tłumacz Jakub Syty
Liczba stron 156
Wymiary 16.7×25.5cm
Oprawa miękka
Cena okładkowa: 59,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

