Wyobraźcie sobie, że nagle wszyscy ludzie na świecie zasypiają i dręczą ich paskudne koszmary. Kierowcy na drogach, piloci w samolotach, chirurdzy podczas operacji, czy matki trzymające na rękach swoje dzieci. Wszystkie te scenariusze wyglądają potwornie, jeżeli popatrzymy na nie przez pryzmat nagłej utraty przytomności. Ile ludzi przypłaciłoby coś takiego życiem? Niestety nie o tych tragediach jest komiks, który dziś recenzuję. A więc o czym?
Nie wszyscy bohaterowie zasnęli i garstka została, aby dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi i jak mogą obudzić całą planetę. Jedną z osób, które podejmą się tego niełatwego śledztwa jest Deadman. Jako duch bohater nie potrzebuje spać, więc cokolwiek uśpiło wszystkich dookoła, nie ma wpływu na umarlaka. Żeby móc się poruszać po świecie będzie jednak potrzebował ludzkiego ciała. Na szczęście tych leży wszędzie pod dostatkiem i Batman staje się szczęśliwym nosicielem upiora. Tylko czy cyrkowy akrobata ma szansę rozwikłać tak zagadkową sprawę?
Nieoczywisty duet
Osobny wątek dostaje Zatanna, która musi ochronić swoich nieprzytomnych towarzyszy przed upiorami. Kobieta będąca w mniejszości potrzebuje pomocy w walce z przytłaczającą mocą przeciwników. Tym na którego pada zaszczyt chronienia czarownicy jest Robotman z Doom Patrolu. Nie kojarzę komiksu, w którym ta dwójka miałaby jakiekolwiek interakcje, więc z zaciekawieniem śledziłam ten wątek. Szkoda, że nie wyszli poza podstawowe „oboje mamy swoje traumy, ale jak połączymy siły to wszystko się nam uda”. Wyszło to bardzo generycznie i losowy duet bohaterów mógłby mieć dokładnie takie same interakcje.
Negatywne konsekwencje nagłej utraty świadomości są potraktowane w tomie po macoszemu. Na dosłownie trzech kadrach wspomina się, że ta malutka garstka herosów opanowała chaos, który by powstał, gdyby nikt nie złapał samolotów. Zupełne zignorowanie „ludzkiej” części problemu nagłej śpiączki to zmarnowany potencjał tej historii. Bohaterowie za to walczyli z potworami i zupełnie nowym złoczyńcą, o którym zapomnimy 5 minut po odłożeniu albumu. Ten tytuł mógł spokojnie wyjść poza ramy generycznej nawalanki, ale scenarzysta miał na to inny pomysł.
Batman Nocne Koszmary to przeciętny komiks o superbohaterach, którzy robią to co zawsze: ratują świat. Główny złoczyńca ma „tragiczną historię” napisaną na kolanie przez chatGPT – bardzo trudno jest wczuć się w jego dramat. Cały ten album miał zrobić tylko jedno: zbudować negatywne emocje ludzi względem Ligi Sprawiedliwości, co później może wykorzystać Amanda Waller. Jest to zaledwie wstęp do większego zagrożenia, jakie zbliża się nieubłaganie. Jeżeli macie ochotę na niezobowiązującą bijatykę to możecie sięgnąć po tę pozycję, jeżeli jednak liczycie na coś głębszego, to ją sobie odpuścicie.
Batman Nocne Koszmary
Scenarzysta: Joshua Williamson
Ilustrator: Howard Porter, Giuseppe Camuncoli.
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 252
Wymiary: 16.7×25.5cm
Cena okładkowa: 79,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

