X-Men Wojna w Asgardzie

Nazwisko „Clermont” na okładce wywołuje u mnie pozytywne emocje z czasów pisania pracy magisterskiej. To właśnie wtedy analizowałam postać Storm i musiałam przeczytać wiele jego komiksów. Nawet się nie obejrzałam i już byłam całkowicie wciągnięta w przygody drużyny mutantów. Nie pamiętam dokładnie wydarzenia związanego z Asgardem, więc tym bardziej zainteresowała mnie ta pozycja. Cofnijmy się razem w czasie i zobaczmy, cóż dobrego działo się te ponad trzy dekady temu w świecie X-Men.

X-Men Wojna w Asgardzie okładkaAlbum składa się z dwóch dłuższych historii, które łączy wspólny mianownik – nordyckie mity. Pierwsza opowieść rozgrywa się na kole podbiegunowym, gdzie w tajemniczych okolicznościach zaginął Scott Summers wraz z małżonką. Oczywiście X-Men nie zostawią dawnego przywódcy w tarapatach i przybędą z odsieczą. Poza znanymi postaciami zobaczymy jeszcze jeden zespół: Alpha Flight, który będzie towarzyszył bohaterom. Jest to ekipa kanadyjskich superbohaterów, których kojarzę głównie dzięki czytaniu komiksów o Wolverinie. Ten miks postaci popularnych z tymi mniej znanymi bardzo fajnie gra w historii.

Ale co się w niej dzieje?

Herosi odnajdują coś niesamowitego: źródło, które obdarowuje każdego nadludzką mocą. Jeżeli każdy mógłby robić fantastyczne rzeczy, to na świecie nie byłoby głodu czy biedy. Ktoś ruchem ręki tworzy ubrania, a inna osoba całe domy. Do tego skończyłaby się nagonka na mutanty, bo skoro wszyscy posiadaliby moce, to byliby też równi. Utopia na całego i rzeczywistość zbyt piękna, aby była prawdziwa. Tak szczodre prezenty muszą sporo kosztować i kwestią czasu jest, aż dowiemy się, co jest w tym wszystkim nie tak.

Druga opowieść w tomie kręci się wokół New Mutants. Ten zespół młodych mutantów zostaje przeniesiony do Asgardu i uwięziony przez Czarodziejkę. Niestety podczas próby ucieczki drużyna zostaje rozdzielona i każdy odkrywa inną stronę magicznej krainy. Jedni znajdą miłość, podczas gdy inni ledwo uchodzą z życiem: Asgard nie wybacza i nie jest sprawiedliwym miejscem. Zaimponowało mi, że przy rozrzuceniu bohaterów po wielu lokalizacjach scenarzysta tak bardzo zróżnicował przygody poszczególnych osób.

X-Men Wojna w Asgardzie przykładowa strona

X-Men Wojna w Asgardzie to fajna i szalona przygoda. Na kartach tego tomu bardzo dużo się dzieje i szczególnie polecam, jeśli lubicie starsze komiksy. Momentami narracja jest pompatyczna, a czasami nawet bzdurna (wątek miłosny wciśnięty na siłę w kilka kadrów). Wszystko jednak ma urok czasów, w których powstało, kiedy opowieści nie były niepotrzebnie rozwlekane. Do tego świetne rysunki Paula Smitha i Arthura Adamsa, które pomimo tylu lat wyglądają bardzo dobrze. Sposób rysowania twarzy, czy nakładania cienia był kiedyś zupełnie inny, niż teraz. Sięganie po starsze tytuły jest dla mnie odświeżającym doświadczeniem i polecam samemu spróbować.

X-Men Wojna w Asgardzie

Scenarzysta: Chris Claremont
Ilustrator: Paul Smith i Arthur Adams
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 248.
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 139,00 zł

Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)