The Spectacular Spider-Man

Uwielbiam czas „po świętach”. Nie trzeba nigdzie wychodzić, można usiąść z kubkiem barszczu i ze spokojem poczytać grubsze komiksy. The Spectacular Spider-Man czekał bardzo długo na mojej półce na tę chwilę. Wiem, że jestem prawdopodobnie ostatnią osobą w Polsce, która go przeczytała. Niemniej trochę obawiałam się lat 90’ w komiksach Marvela. Czy słusznie? Zapraszam do recenzji.

The Spectacular Spider-Man okładkaMuszę przyznać, że pierwszego przeciwnika, którego dostaliśmy w tomie… nie znałam. Vermin był dla mnie nową postacią, jednak po dialogach domyślam się, że Spider-Man miał z nim całkiem burzliwą przeszłość. Odkrywanie historii kogoś wykorzystywanego seksualnie w dzieciństwie przez najbliższą osobę, a później zamienioną w potwora było wciągające. Nie spodziewałam się trudnego tematu molestowania dzieci w komiksie sprzed kilku dekad. Wątek ten nie został spłycony, czy jedynie lekko zasygnalizowany – wprost powiedziono, że taka przemoc wpływa na całe życie skrzywdzonej osoby. Z drugiej strony pokazano terapię ze specjalistką, jako sposób na radzenie sobie z demonami przeszłości.  Po tym zaskakująco dojrzałym wątku już mnie mieli.

Vermin nie jest jedynym łotrem z toksycznym ojcem

Na scenę powraca stary dobry Harry Osborn. Pozornie szczęśliwy z żoną i synkiem, w rzeczywistości ścigany przez ducha Normana. Przywdzianie jego dawnej maski było tylko kwestią czasu. Goblin jest o tyle niebezpieczny, że wie kim jest Spider-mana i zrobi wiele by uprzykrzyć mu życie. Peter ma poniekąd związane ręce, bo w każdej chwili Harry może zdradzić światu tajną tożsamość Pajączka. Czy Harry’ego da się uratować wbrew jego woli? Czy jest już na tyle obłąkany, że może skrzywdzić własną rodzinę?

Jest bardzo cienka granica pomiędzy kiczowatym stylem lat 90’ a klasyczną kreską, która budzi nostalgię. Jestem antyfanką nierealistycznie chudych postaci kobiecych i absurdalnie umięśnionych męskich -totalna ekstrema nie wpisuje się w mój gust. Tutaj jednak jest bardzo dobrze. Nawet jeśli czasami postaci wydają się nagryzmolone niechlujnie, to zawsze oddają dużo emocji. Strapienie na twarzy cioci May, czy szaleństwo w oczach Harry’ego są niemal namacalne. Zabawa kadrowaniem i zbliżeniami sprawiła, że autentycznie zaczęłam żałować, że teraz już się tak nie rysuje.

The Spectacular Spider-Man przykładowa strona

Czytałam kilka recenzji skarżących się na nagłe pogorszenie się jakości rysunków w połowie albumu. Zeszyty 191-198 nie miały cyfrowej wersji, więc wydawnictwo musiało ratować się skanami. Wydaje mi się, że przeskok w jakości nie jest druzgoczący, ale niestety pierwszy zeszyt, który wygląda gorzej, jest najnudniejszy w całym tomie. Przez co nie tylko rysunki są gorsze, ale i fabuła, więc na chwilę może czytelnika objąć poczucie beznadziei. Na szczęście po tym zeszycie komiks wraca na dawne tory, przynajmniej pod względem poziomu historii.

The Spectacular Spider-Man był dla mnie zaskakująco przyjemną lekturą. Nie zestarzał się źle i jest kolejnym dowodem na moje starcze marudzenie, że „kiedyś komiksy były jakieś lepsze” (którym absolutnie nikt nie powinien się przejmować). Dramaty życiowe Spider-Mana w połączeniu z ciekawą motywacją jego wrogów dały pozycję wyjątkową i na pewno nie zapomnę o niej za szybko.

The Spectacular Spider-Man

Scenariusz: J.M. DeMatteis
Rysunki: Sal Buscema
Tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 584
Format: 180×275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor, cz-b
Cena okładkowa 229,00 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.