Świt Superbohaterów wystawa

Wystawa „Sztuka DC. Świt superbohaterów” (z nieznanych przyczyn) kojarzyła mi się głównie z filmowym uniwersum DC. Jako że ostatnio nie jest ono w zbyt dobrej formie, nie czułam specjalnej ekscytacji przed odwiedzinami EC1. Pewnie zrezygnowałabym z wizyty w tym miejscu, gdyby osoby, które nie są zainteresowane DC Comics, nie były zachwycone. Skoro wystawa oczarowała moich znajomych nieprzepadających za trykotami, to chyba warto byłoby się nią zainteresować?

Już samo wejście obiecywało znacznie więcej, niż ciekawostki, jaki rozmiar buta nosi Ben Affleck. Na ścianach wywieszono płótna, na których nadrukowano strony z pierwszym pojawieniem się różnych postaci i zespołów. Od Batmana i Wonder Woman aż do debiutu komiksowego Harley Quinn.

Jednak zabawa rozkręciła się na całego, dopiero kiedy dotarliśmy do właściwej wystawy i mogliśmy podziwiać oryginalne plansze komiksowe. Przeważały okładki: pochodziły one ze wszystkich er komiksowych – wiek niektórych był bardzo imponujący. Chyba najbardziej zaskoczył mnie rysunek samego Harry’ego G. Petera – współtwórcy postaci Wonder Woman. Jego praca przedstawiała jedną z wersji kostiumu postaci. To że Amazonka ma na nim założone kozaczki sugeruje późniejszy wariant stroju. Pierwszy rysownik Wonder Woman chciał ubrać ją w sandały, na co nie zgodził się scenarzysta. Dopiero po jego śmierci Peter mógł rysować bohaterkę w wygodniejszym obuwiu.

Świt Superbohaterów wystawa
Czy to nie jest piękne?
Świt Superbohaterów wystawa
Myślisz, że Twoje Semicki są stare? To powstało w 1948 r.

Wyraźnie widać na planszach, że składały się z kilku elementów. Wycinano np. logo wydawnictwa i nakładano na arkusz, podobnie poprawiano rysunek. Niektóre okładki przypominały bardziej kolaż niż rysunek.

Świt Superbohaterów wystawa
Tak się kiedyś robiło dymki.
Świt Superbohaterów wystawa
To był kolaż milion. Mnóstwo nakładających się elementów.

Dużym zaskoczeniem dla mnie było oglądanie na planszach… zwykłego korektora.

Świt Superbohaterów wystawa
Przejmowałam się w podstawówce, jak miałam za dużo korektora w zeszytach. To jest zapaćkane na podobnym poziomie.

Olbrzymie wrażenie zrobiły na mnie prace Neala Adamsa. Jak zapewne wiecie jestem jego wielką fanką i uwielbiam to, co działo się z Batmanem w latach 70’. Nigdy nie sądziłam, że stanę obok kultowej okładki z Ra’s al Ghulem.

Świt Superbohaterów wystawa
To jest kultowa okładka, a ja stałam obok.
Świt Superbohaterów wystawa
Tutaj, to się zastawiałam, czy Radek Pisula oprze się chęci wyrwania rysunku z ramy i ucieczki do domu, gdzie mógłby się tym spokojnie nacierać.
Świt Superbohaterów wystawa
A tym, to ja się chciałam nacierać.

Poza Adamsem zachwycić mogłam się pracami Cooke’a,

Świt Superbohaterów wystawa
Nowa Granica
Świt Superbohaterów wystawa
Catwoman, ale to chyba kurcze widać.

Franka Millera,

Świt Superbohaterów wystawa
Na bank wiecie co to.

Tima Sale’a,

Świt Superbohaterów wystawa
Stać koło tej strony, to jak stać koło Catwoman, która daje plaskacza Batmanowi.

Alana Davisa,

Świt Superbohaterów wystawa
To ten typ, który rysował Robina z nóżkami, jak u baletnicy.

Briana Bollanda,

Świt Superbohaterów wystawa

Franka Cho,

Świt Superbohaterów wystawa
To ten od rysowania nagości i imb, które się z tego robią.

Alexa Rossa,

Świt Superbohaterów wystawa
Może nie jest to najpiękniejsze zdjęcie, ale jest na nim Kapitan Marvel, więc dla mnie jest najlepsze.

Amandy Conner,

Świt Superbohaterów wystawa
Nie lubię tej serii, więc nie zrobiłam własnych fotek, bo tak właśnie zachowują się dorośli ludzie.

Jerry’ego Ordwaya,

Świt Superbohaterów wystawa
Kocham typa za Power of Shazam, to musiałam wymienić.

a nawet przyjrzeć się z bliska stronom jednego z najlepszych komiksów o Supermanie autorstwa Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa.

Świt Superbohaterów wystawa
Ten Robin to Jason, jakby ktoś pytał. Wiem, że nie zapyta. Nikogo nie obchodzą Robini. Ale mnie tak.

Całkowicie zaparło mi dech w piersiach pierwsze spotkanie się Flashów z dwóch Ziem.

Świt Superbohaterów wystawa
Ile organów ktoś sprzedał, aby to mieć, to nie wiem, bo nie napisali.

Ale wbrew pozorom nie samym komiksem żyje człowiek. Chociaż myślałam, że animacje i filmy nie zrobią na mnie wrażenia, to jednak nie da się wygrać z nostalgią. Batman: The Animated Series nie bez powodu stał się kultowy i podbił serca dzieci/dorosłych/starszych dorosłych na całym świecie. Storyboard z czołówką serialu, czy grafika koncepcyjna z Harley Quinn trochę przyspieszyły bicie mojego serduszka.

Świt Superbohaterów wystawa
Patrząc na te kadry słyszę muzykę i to jest trochę straszne. Zwłaszcza, że jest północ i siedzę sama w pokoju.

Świt Superbohaterów wystawa

No i w końcu przejdźmy do filmów. Chociaż na wystawie znalazło się bardzo dużo strojów superbohaterskich, to jednak żaden nie wywołał u mnie tylu pozytywnych uczuć, co piżamka, jaką nosił Christopher Reeve, gdy grał Supermana. W porównaniu z późniejszymi kostiumami, ten był prosty, kolorowy i zwyczajnie… komiksowy. Nie wyglądał jak coś z plastiku, ale faktycznie materiał, który obrabiała spracowanymi rękami mama Kent.

Świt Superbohaterów wystawa
Tylko twarda szyba powstrzymała mnie przed przytuleniem się do tego.
Świt Superbohaterów wystawa
To wygląda, jak plastik.
Świt Superbohaterów wystawa
To wygląda, jak szary plastik

Miałam też wrażenie, że pierwszy kostium Supermana był jedynym wygodnym na całej wystawie. Wyobrażacie sobie siedzieć w tym?

Świt Superbohaterów wystawa

Albo w tym?

Świt Superbohaterów wystawa

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakiego wzrostu, jest aktor, który grał mojego komiksowego ukochanego. Okazało się, że do najwyższych nie należał.

Świt Superbohaterów wystawa
To ja i on. Foto samej siebie, żeby porównać wzrost.

Na koniec muszę wspomnieć o tym cudeńku. No muszę.

Świt Superbohaterów wystawa
#jeździłabym

Oczywiście. Można się czepiać, że większość dostępnej przestrzeni zagarnął Batman i Superman, a w malutkiej sekcji poświęconej Suicide Squad 99% eksponatów dotyczyło Harley Quinn. Jednak nie umiem się z tego powodu gniewać. Wystawa zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, nie spodziewałam się, że zobaczę tyle niesamowitych prac, od tylu utalentowanych twórców w jednym miejscu. Jeżeli nie odwiedziliście Świtu Superbohaterów, to serdecznie polecam wycieczkę do Łodzi tylko w tym celu. Wystawa pozostanie w EC1 do lutego – podejrzewam, że możecie nie mieć drugiej takiej okazji w życiu.

Chciałam też podziękować Kelenowi za podzielenie się swoimi zdjęciami. Ja byłam tak poruszona, że udzieliło się to sporej części moich fotografii. Jakbyście jednak czuli niedosyt po powyższym artykule, to zostawiam Was z naszymi połączonymi albumami. Smacznego!

 

Pozdrawiam cieplutko: M. Chudziak (Blue Bird)