Valadilene, Barrockstadt, Komkolzgrad, Aralbad, Romansbourg. Jeżeli słysząc te nazwy, uśmiechasz się pod nosem, to musisz być, podobnie jak ja, wielkim fanem Syberii. Poprzednie dwie części zabrały nas w cudowną podróż pełną ciekawych postaci, lokacji, automatów i Jukoli. Historia, którą opowiadały, była niesamowitą przygodą, niejednokrotnie chwytającą za serce. Chociaż druga część dawała satysfakcjonujące zakończenie, to jednak informację o kontynuacji przygód Kate Walker, przyjęłam z dużą radością. Wiele bym dała, aby znowu poczuć wyjątkowy klimat tamtych pozornie prostych przygodówek point-and-click, będących magicznymi opowieściami. Właśnie ukończyłam trzecią część cyklu i… poprzednie zdanie nie traci na aktualności.

Syberia 3 jest grą, która wymusiła na mnie założenie konta na Steamie. Rozumiem. Wspomaganie. Takie czasy. Pewnie nawet nie odczułabym tego specjalnie, ale tuż po instalacji czekało mnie pobieranie prawie 19 GB patcha. Jeżeli sądzicie, że naprawił on wszystkie szybko wykryte wady, to jesteście w błędzie, ale o tym za chwilę.

Pierwszą poważną zmianą, jaka rzuca się w oczy po włączeniu gry, jest wprowadzenie trójwymiarowego tła. W poprzednich częściach w 3D były tylko postaci i niektóre obiekty, natomiast tło stanowiły pięknie malowane plansze. Wprowadzona zmiana odjęła grze bajkowości – widać, że w niektórych miejscach animacja jest niedopracowana. Znacząco za to zwiększyły się wymagania sprzętowe, a także zmienił system sterowania. Niestety. Po danej lokacji poruszamy się za pomocą klawiatury, mogąc jedynie lekko odchylić kamerę myszką. Przez ten zabieg trudno sterować Kate, ponieważ po wejściu do innego miejsca zmienia się całkowicie perspektywa, z której widzimy postać. Strzałka w prawo, którą wciskaliśmy, aby iść w prawo, sprawia nagle, że bohaterka się cofa. Otoczenie także nie sprzyja eksploatacji, bo np. dróżka, którą mamy się udać jest zasłonięta drzewem i zauważymy ją tylko, jak pójdziemy od drugiej strony. Dodatkowo inaczej niż w częściach poprzednich, aby zabrać daną rzecz czy przyjrzeć się miejscu z zagadką, musimy do niego podejść. Mechanika dostosowana jest pod pada, a nie klawiaturę, czego twórcy nawet za bardzo nie ukrywają. Podczas ładowania gry pojawia się nam radosna informacja, że rozgrywka jest „przyjemniejsza”, jeżeli używasz kontrolera.

Czy jednak faktycznie byłoby mi przyjemniej, gdybym miała pada? Wątpię. Gra ma olbrzymią ilość błędów i zastanawiam się, jak wyglądała PRZED wgraniem 19 GB patcha. Kate co rusz wpada na niewidzialne ściany, tnie się, przechodzi przez obiekty czy zostaje zablokowana przez chodzące postaci. Największym jednak wrogiem prawniczki są… schody. Albo nie może na nie wejść, albo idzie po nich zbyt ochoczo, nie zatrzymując się na półpiętrze, gdzie leży przedmiot potrzebny do przejścia dalej. Podczas rozgrywki miałam z cztery momenty, kiedy byłam pewna, że Kate nie pójdzie dalej i ta recenzja zacznie się od przeprosin, że nie dałam rady ukończyć gry ze względu na niewidzialną ścianę stojącą przed schodami. Trzeba było Syberię wyłączyć, wczytać kilka razy i nagle działało. Dlaczego? Tego nawet najstarsi Jukole nie wiedzą.

A jak wygląda fabuła, która zawsze była najmocniejszą stroną cyklu? Bardzo nierówna. Momentami potrafiła zachwycić, aby za chwilę przyłożyć nam jakąś bzdurą. Już sam początek gry, gdy Kate jest na syberyjskim pustkowiu i zostaje uratowana przez Jukoli, nijak ma się do zakończenia części drugiej. Nie łudźcie się, że zostanie wyjaśnione, jak prawniczka przemieściła się z wyspy mamutów do Rosji. Głównym zadaniem w grze jest pomoc plemieniu Jukoli w przejściu z olbrzymimi strusiami do miejsca migracji zwierząt. Rzecz nie byle jaka, ponieważ odbywająca się raz na 20 lat i ściśle związana z wierzeniami tego niezwykłego ludu. Na drodze staje nam dwójka czarnych charakterów, nienawidząca Jukoli i dysponująca… siłą militarną. Dlaczego jednak ludzie Syberii i ich strusie tak bardzo im przeszkadzają? Bo tak. To jedyna odpowiedź, jaką da nam gra. Zakończenie jest tak skonstruowane, że twórcy na pewno myśleli o kontynuacji. Podejrzewam jednak, że po zalewie recenzji zastanowią się cztery (sic!) razy, zanim spróbują stworzyć kolejnego potworka.

Zagadki, przed jakimi staje gracz, są mocno zróżnicowane. Niektóre banalnie proste, inne zajmą trochę czasu. Jednak to, co jest w nich najgorsze to sterowanie. Szalone kręcenie myszką, aby klucz łaskawie obrócił się w zamku, powoduje paraliż nadgarstka. Szczególnie źle wspominam zagadki wymagające niemal chirurgicznej precyzji – sterowanie bez pada, prawie uniemożliwiało ich przejście.

Jeżeli miałabym grę za coś pochwalić to za klimat, który częściowo udało się oddać. Odwiedzamy dziwne miejsca i spotkamy bardzo specyficznych ludzi. Jednak największą w tym zasługę należy przypisać melodiom granym w tle. Inon Zur nadal czuje specyfikę przedstawionego świata i stworzył cudowną oprawę muzyczną. Polski dubbing wypada zaskakująco dobrze, a głos Anny Dereszowskiej pasuje do Kate Walker (pomimo moich obaw, czy dam radę słuchać kogoś innego w tej roli). Szkoda tylko, że nie zgrano go poprawnie z animacją, a usta postaci czasami poruszają się po skończeniu wypowiadania kwestii albo zamykają, kiedy w tle nadal słyszymy rozmowę. Ciekawie zmieniono sposób prowadzenia dialogów, mamy różne opcje reakcji Kate na dane informacje. Możemy się przymilać, atakować czy grać na ambicji rozmówcy. Oczywiście prowadzi nas to zawsze do tego samego punktu, ale dużą frajdę sprawia wybieranie najlepszej według nas opcji.

Syberia 3 była dla mnie źródłem wielu frustracji i przeszłam ją tylko ze względu na olbrzymi sentyment do poprzednich części. Twórcy mieli ponad dekadę na stworzenie pełnoprawnej gry, a dali nam coś, co można nazwać wstępnie zaakceptowanym produktem w fazie testów. Nie mam pojęcia jak usprawiedliwić ten jawny skok na kasę, żerujący na nostalgii fanów – czuję się jak dziecko, które obejrzało w Internecie porno parodię ukochanej kreskówki. Mam nadzieję, że kolejna część nie powstanie nigdy i nikt więcej nie sprofanuje mojej miłości do cyklu Syberia (który ma tylko 2 części – słyszał ktoś o trzeciej? Nie, niemożliwe. Wiedziałabym.).

Producent: Microids/Anuman Interactive
Wydawca: Microids/Anuman Interactive
Dystrybutor: cdp.pl
Data premiery: 20.04.2017 r.
Gatunek:Przygodowa
Nośnik: DVD
Liczba nośników: 1
Platforma: PC/MAC
Cena: 129,99 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Recenzja pierwotnie opublikowana na portalu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *