Duet Brubaker i Phillips to już klasyka komiksowego kryminału. Tym razem dołączył do nich Michael Lark, którego się nie spodziewałam, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że ma to wiele sensu. Kojarzę jego prace głównie z Lazarusa, który jest jedną wielką intrygą wypełnioną świetnymi rysunkami. Do zagadki kryminalnej będą pasowały jak ulał.
Jack Herriman to prywatny detektyw z paskudną przeszłością, o której trudno mu zapomnieć. Chociaż raz nie dostaliśmy w tej roli zniszczonego alkoholem pana w późnym średnim wieku, lecz młodego mężczyznę. Bohater dostaje nową sprawę, która na pierwszy rzut oka wydaje się łatwa: ma odnaleźć zaginioną siostrę swojej klientki. Kobieta była widziana w domu zamieszkałym przez niepokojącą sektę, więc mogła władować się w tarapaty. Jack ma jedynie sprawdzić, czy jest cała i zdrowa, przekazać informację od zmartwionej rodziny i zakończyć sprawę. Oczywiście nic nie pójdzie zgodnie z planem.
Interesujące otoczenie bohatera
Protagonista nie jest samotną wyspą (dość nietypowe wśród detektywów) i ma dookoła siebie bardzo ciekawych ludzi. Jego wujek ma status legendy dzięki długim dekadom fotografowania zwłok i różnych skutków katastrof. Dawny parter ojca to typowy glina z sekretami, który odpowiednio nagnie zasady, aby pomóc komuś, kogo jego wykrzywiony kodeks moralny uważa za ofiarę. Dodajmy do tego klientkę bohatera i jej dziwną rodzinę: to wybuchowa mikstura nietuzinkowych i zapadających w pamięć postaci. Tu nie ma bezbarwnego tłumu robiącego za tło – zupełnie jakby scenarzyście szkoda było marnować na coś takiego kadry. I była to bardzo dobra decyzja!
Zgodnie z oczekiwaniami: rysunki Larka fenomenalnie wpisały się w styl pisarski Brubakera. Nie zrozumcie mnie źle: nadal lubię Phillipsa, ale trochę już mi się opatrzył w komiksach kryminalnych. Ta opowieść jest mocno osadzona w teraźniejszości i dodanie jej nieco nastroju „noir” byłoby niepotrzebne i mogłoby zachwiać realizmem. Z kolei Lark rysuje bardziej „brudno” i przyziemnie: żadna z kobiet nie jest morderczą pięknością, nie ma eterycznych tajemniczych postaci. Są ludzie z krwi i kości – bardzo odświeżająca rzecz.
Sceny Zbrodni to zaskakująco wciągająca i przyjemna lektura. Ten niepozorny i stosunkowo cienki album ma w sobie bardzo dużo treści i nawet nie zauważyłam, kiedy upłynął mi czas z tą pozycją. Śledztwo posuwa się szybko, ale co chwilę Jack trafia na jakiś ślepy zaułek. Dzięki uporowi brnie do przodu i nie daje się zatrzymać, a nam pozostaje mu kibicować. Ciekawe jest również odkrywanie jego życia i tego, dlaczego w pewnym momencie potoczyło się tak tragicznie. Wszystko z pasującymi do fabuły rysunkami. Mogę tylko szczerze polecić tę pozycję.
Sceny zbrodni
Scenariusz: Ed Brubaker
Ilustracje: Michael Lark
Tusz: Sean Phillips i Michael Lark
Kolory: James Sinclair
Tłumaczenie: Maria Lengren
Liczba stron: 128
Format: 180 mm x 275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Cena okładkowa: 79,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

