Po spotkaniu ze śmiercią życie Nathana zaczęło układać się o wiele lepiej. Otoczony rodziną i przyjaciółmi dochodzi do zdrowia, a sypialnia w domu rodziców przestała być życiową porażką, a stała się nowym początkiem. Tymczasem odmiennie toczą się losy Marshalla. W poprzednim tomie pierwszy raz jego życie superbohaterskie zaczęło kolidować z tym prywatnym. Trudno bowiem wytłumaczyć bliskim dłuższą nieobecność, spowodowaną wyciąganiem przyjaciela z zaświatów. Ciekawe, jak zmieni się ich życie, kiedy naprzemiennie mogą korzystać z mocy. Czy dogadają się wzorowo, czy może zacznie dochodzić do konfliktów?
Na spory nie ma dużej przestrzeni, bo na Ziemi pojawia się wielki robot. Nieproszony przybysz z kosmosu reaguje agresywnie na widok Radiantów i przy okazji zagraża miastu, w którym wylądował. Pokonanie go to jedno, ale zrozumienie czego chce? To zupełnie inna para kaloszy. To dopiero początek większej inwazji, jaka czeka całą planetę. No, chyba że z pomocą kolegi, który widzi przyszłość, uda się temu jakoś zapobiec. Niestety kręte ścieżki przyszłości są trudne do rozszyfrowania, więc sporo dzieje się po omacku. Czy bohaterowie mają szanse powstrzymać coś, czego nie rozumieją?
Powrót do LA!
Nathan dostaje propozycję biznesową od kogoś z Los Angeles! Mężczyzna wraca więc do miejsca, które przyczyniło się do jego upadku. W poprzednich tomach dostawaliśmy po trochu informacji, co poszło nie tak w życiu Nathana, ale nigdy pełen obraz. Teraz bohater zatrzymuje się u przyjaciół, spotyka byłą dziewczynę, a także… kogoś, kto już kiedyś go wykorzystał. Zaskoczyła mnie ta interakcja i żałowałam, że ta część opowieści, była bardzo krótka. Chciałam więcej dramatów z poprzedniego życia Nathana, ale musiałam obejść się smakiem.
Przez większość komiksu oboje Radiant Blacków dogadywało się ze sobą wzorowo. Na akcjach dzieliło się mocami i idealnie wykonywali bohaterską pracę. Wszystko szło dobrze, aż do wycieczki do egzystencji – dziwnego wymiaru, którego interesuje tylko prawda. Między przyjaciółmi dzieje się coś niepokojącego, co do tego momentu nie zmaterializowało się w fabule. To bardziej etap: „pewna myśl zaczyna mnie uwierać i nie wiem, co z nią zrobić”. Jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się konflikt, ale niestety muszę poczekać na kontynuację.
Radiant Black tom 4 to bardziej zajawka kolejnych problemów, niż pełnoprawna historia. Ten album podbudowuje fabułę i konflikty, ale nie robi z nimi nic satysfakcjonującego. Nie ma przełomu, który wbiłby mnie w fotel. Komiks czyta się dobrze, bo fabuła wartko gna do przodu i zaciekawia, ale niestety na wszystkie rozwiązania musimy zaczekać. Z jednej strony czuję niedosyt, a z drugiej zaciekawienie. Pozostaje wypatrywać tomu piątego.
Radiant Black tom 4 – Dwa w jednym
Scenarzysta: Kyle Hoggins
Ilustrator: Marcelo Costa, Eduardo Ferigato, Zé Carlos
Tłumacz: Anna Sznajder
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 176
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Cena okładkowa: 79,90 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

