Miły dom nad jeziorem był komiksem, który trudno mi ocenić. Przegadany, miał zdecydowanie za dużo postaci, w których trudno było się połapać, a rysunki dodatkowo tego nie ułatwiały. Sama historia jednak była ciekawym pomysłem z kilkoma interesującymi zwrotami akcji. Miałam poczucie, że czytam coś, co jest okej, a mogłoby być bardzo dobre. Z pewną ostrożnością, ale też ciekawością usiadłam do kolejnej części.
Po dramatycznych wydarzeniach z poprzedniego tytułu ekipa wybrana przez Waltera zaczyna odnajdywać się w nowej rzeczywistości. Czują, że mają kontrolę nad swoim małym światem, a ich (były?) przyjaciel już nie może wpływać na ich wspomnienia. Czasy jego wpływu dobiegły końca, w co wierzą wszyscy z jednym małym wyjątkiem. Nora zna prawdę i wie, że wszystko było sprytnym planem Waltera, który pomogła skonstruować. Nie może jednak tego wyjawić i samotnie dźwiga brzemię swojego sekretu.
Pęknięcie między światami
Najwyraźniej domek nad jeziorem nie był jedyną ostoją ludzkości. Poznajemy mieszkańców innego miejsca, którzy jednak nie byli wybrani przez wzgląd na swoje dobre serce. Dziesięcioro ludzi zamieszkujących dom nad morzem to faktyczni specjaliści ze swoich dziedzin. Uhonorowani przez branże, w których się obracali i powszechnie znani w czasach, kiedy Ziemia jeszcze istniała. Jak paczka dawnych znajomych miałaby rywalizować z tymi jednostkami o pozostanie ostatnim przyczółkiem homo sapiens?
Zaskoczyło mnie, jak różny jest drugi dom. Nie tylko z perspektywy profesji różnych osób, ale także ich podejścia do sytuacji. Zdają się czerpać pełnymi garściami z tego co mają i posuwają się nawet do manipulacji własnym ciałem. Na razie obie grupy zaledwie delikatnie się zetknęły, ale na wieści o istnieniu innych ludzi zareagowali odmiennie. Oczywiście, żeby sprawę dodatkowo skomplikować, pojawi się ktoś bardzo ważny z przeszłości Waltera, ale także kolejny kosmita. Poznamy następne przykre dramaty licealne i ponownie torturowana emocjonalnie będzie Norah. Kobieta ewidentnie nie ma szczęścia do przyjaciół i obiektów miłosnych.
Miły dom nad morzem tom 1 to udana kontynuacja, którą czytało mi się lepiej, niż pierwszą część cyklu. Nie marnujemy czasu na dogłębne poznanie nowych bohaterów: oni w większości robią za tłum wyrachowanych osób, a ludzi znad jeziora przecież już znamy. Dzięki temu, że nie trzeba wiele dobudowywać do świata, to fabuła idzie wartko. Pojawienie się kolejnej „osoby” z rasy Waltera i wplecenie jej w historię Nory to ciekawy zabieg. Nie jest jednak jasne, jak ta jednostka namiesza w całej historii, bo zdaje się mocno stać na uboczu. W odróżnieniu od Waltera nie podchodzi emocjonalnie do zadania, ale czysto pragmatycznie. Na pewno sprawdzę kontynuację tej serii.
Miły dom nad morzem tom 1
Scenarzysta: James Tynion IV
Ilustrator: Álvaro Martínez Bueno
Tłumacz: Paulina Braiter
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 208
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 99,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

