Jeff Lemire kilka lat temu przejadł mi się. Pamiętam, jak rozczarował mnie finał Royal City, w którym nie poznałam odpowiedzi na wszystkie frapujące mnie pytania. Minęło już trochę czasu od kiedy tamten komiks został wydany w Polsce, a ja czytałam bardziej „superbohaterskie” opowieści od Lemire’a. Muszę jednak przyznać, że kiedy zobaczyłam okładkę Małych Arkan, to zatęskniłam za klimatem opowieści zamkniętej w małym miasteczku.
Bo oczywiście główna bohaterka Theresa musi wrócić z miasta do swojej rodzinnej miejscowości, z której uciekła. Limberlost to miejsce, gdzie każdy zna każdego, a plotki rozchodzą się z prędkością światła. Nie ma za wielu perspektyw i większość mieszkańców pracuje w fabryce konserw, co nie brzmi, jak interesująca ścieżka kariery. Theresa najchętniej trzymałaby się z dala od tego miejsca, ale sprawy w mieście nie potoczyły się tak, jakby tego chciała. Na domiar złego jej matka zachorowała na raka i ktoś musi się kobietą opiekować.
Rodzinny biznes
Mając perspektywę pracy w fabryce, bohaterka decyduje się poprowadzić sklepik swojej mamy. Nie jest to jakiś osiedlowy warzywniak, ale miejsce z magicznymi przedmiotami, gdzie właścicielka układała tarota dla swoich klientów. Pomimo olbrzymiej niechęci do naciągania ludzi na odpustową magię, Theresa postanawia spróbować zarobić na czynsz. Tutaj właśnie zaczynają się dodatkowe problemy dziewczyny, bo okazuje się, że posiada pewne nadprzyrodzone moce. Ona sama tego nie rozumie, ale najwyraźniej jej życie musi skomplikować się jeszcze bardziej.
Podążanie za bohaterką jest bardzo interesujące, gdyż jest ona cudownie nieidealna. Kiedy buzują w niej emocje, to podejmuje złe decyzje, aby później próbować naprawić to, co zepsuła pod wpływem chwili. Nie można jej ocenić, jako „dobrej” czy „złej”, bo prawdziwych ludzi raczej tak nie opisujemy. Jest kimś, kto stara się podejmować właściwe decyzje, ale czasami jest to za trudne. Podoba mi się, że nie jest jednowymiarową postacią, a narracja pozwala ją zrozumieć. Theresa zrobiła kilka rzeczy, których żałuje i nie uda jej się ich zreperować, bo była dziewczyna raczej do niej nie wróci, skoro ma męża i dziecko. Pewne rany się nie zagoją i trzeba funkcjonować mimo nich. Tworzy to spójny obraz postaci funkcjonującej w „realnym” świecie.
Małe Arkana tom 1 to ciekawe wprowadzenie do historii. Poznajemy bohaterów i środowisko, w jakim muszą się obracać. Nie wiemy wiele o przeszłości protagonistki, ale wystarczająco, aby pobudzić naszą ciekawość. Paranormalna część jest także interesująca i w jakiś sposób związana z sennym miasteczkiem. Do tego rysunki autora, które osobiście lubię i już jestem kupiona. Mam nadzieję, że kontynuacja podtrzyma ten poziom.
Małe Arkana tom 1 – Głupiec
Scenarzysta: Jeff Lemire
Ilustrator: Jeff Lemire
Tłumacz: Arkadiusz Wróblewski
Format: 180×275 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 85,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

