Islander tom 1

Koniec świata. Konflikty. Apokalipsa. Wszystko to raczej nie wywołuje pozytywnych skojarzeń. W mojej wyobraźni te słowa łączą się nie tylko z definitywnym końcem, ale także wszystkim tym, co wydarzy się przed nim. Ludzie walczący o przetrwanie są nieobliczalni, a do tego dodajmy brutalne i silne jednostki, jakie na pewno podporządkują sobie słabszych. Okropna wizja? Do takiego świata zabiera nas właśnie Islander.

Islander tom 1 okładkaPrzez cały stary kontynent przetoczyły się kataklizmy i nie jest on już zdatnym do życia miejscem. Jedynie wyspy Europejskie ominęła zawierucha i to one stały się ostatnimi bezpiecznymi miejscami. Oczywiście nie mogą one pomieścić wszystkich, ale każdy uchodźca marzy, że uda mu się tam dostać. Historia rozpoczyna się w porcie w Hawrze, gdzie w specjalnym obozie kłębią się ludzie, którzy chcą dopłynąć do Szkocji i oczekują na statek. Wśród masy smutnych twarzy dłużej zostajemy przy kilku: grupie, która musi dotrzeć do innego miejsca.

Witajcie w Islandii

To właśnie na tej małej wyspie toczyć się będzie większość fabuły. Rządzący coraz brutalniej „radzą sobie” z napływem imigrantów. Kraj jest nie tylko wewnętrznie podzielony, ale także coraz więcej osób postrzega ludność napływową, jako zagrożenie, które trzeba wyeliminować. Właśnie w tym nieprzyjaznym miejscu ląduje profesor Zizek i jego nietypowa świta. Mężczyzna jest jedyną osobą, która może odmienić losy Islandii i sprawić, by wulkaniczna wyspa zaczęła produkować więcej jedzenia. Naukowiec ląduje w anonimowym tłumie nieszczęśników, którzy uciekli ze swojego domu. W jaki sposób ma przedrzeć się do władz smutnego miejsca, w jakim się znalazł?

Rysownik cały czas operuje zbliżeniami na twarze postaci, co pozwala się wczuć w historię. Chwilę oddechu od emocjonalnego roller costera dają jedynie duże rozkładówki z widokami zmrożonej Islandii, które robią wrażenie. Nikt jednak nie ma czasu na kontemplowanie tego surowego piękna, gdy na szali jest przetrwanie. Komiks nie pokazuje dosadnie wszystkich paskudnych rzeczy, które jeden człowiek wyrządza drugiemu. Robi to bardziej subtelnie: na przykład wiemy, że zaraz postać zostanie zgwałcona, ale nie widzimy szczegółów. Wszystko, co możecie wyobrazić sobie w sytuacji końca świata, ma miejsce, a lektura jest depresyjna. Jest to główny powód, przez który nie sięgnę po kontynuację: w obecnych realiach nie chcę dodawać sobie więcej negatywności.

Islander tom 1 przykładowa strona

Islander tom 1 przytłacza paskudnością, ale też realizmem historii. To nie jest szalone post apo, ale możliwy scenariusz. Jedyny zarzut, jaki mam do historii to postać Liama – chłopaka, która tak, jak wszyscy robi złe rzeczy, by przeżyć. Mam z nim problem, ponieważ jego niewidzialnym kompanem są zbiegi okoliczności. Układają się one w niemożliwą wręcz opowieść i łączy go ze wszystkimi kluczowymi postaciami. W historii tak mocno osadzonej w realizmie trudno było mi uwierzyć, że coś takiego mogło mieć miejsce.

Islander tom 1 – Wygnanie

Scenarzysta: Caryl Ferey
Ilustrator: Corentin Rouge
Tłumacz: Jakub Syty
Format: 235×310 mm
Liczba stron: 160
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 99,99 zł

Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)