Program ochrony świadków kojarzy mi się z poważnymi zbrodniami i gangsterami. W końcu, aby dostać szansę na nowe życie trzeba mieć informacje o działaniach wielkich syndykatów narkotykowych czy innej mafii. Nie zostaje się świadkiem koronnym za wsypanie kumpla z celi. W Incognito takim programem zostaje objęty superzłoczyńca.
Zack i jego brat bliźniak Xander mieli supermoce dane im przez geniusza zła. Nic odkrywczego: po prostu supersiła i wytrzymałość. Jako bracia Bombast zrobili kilka złych rzeczy, a ostatecznie jeden z nich zginął i Zack został jedynakiem. Zainteresowała się nim agencja SOS, która toczy wojnę ze złem, aby przeciętny Kowalski nie musiał się martwić, że ktoś wysadzi mu pół kraju. W zamian za „współpracę” mężczyzna nie trafił do więzienia, jego moce zostały farmakologicznie zagłuszone, a on sam zyskał nową tożsamość i pracę, której nienawidzi. Ma trzymać się na uboczu i integrować ze społeczeństwem, lecz to nie takie proste dla kogoś, kogo zasady życia społecznego nigdy nie obowiązywały.
A teraz zdolności powracają…
Zack jest w kłopotliwej sytuacji, bo nie ma pojęcia co ze sobą zrobić. SOS monitoruje go i jakikolwiek krzywy ruch skończyłby się więzieniem. Powrót do dawnych przyjaciół też nie wchodzi w grę, skoro większość sądzi, że oboje bracia Bombast dawno pożegnali się ze światem. Cudowny powrót zza grobu na pewno sprowokuje pytania. To, czego bohater nie wie, to to, że jest ktoś, kto żywi do niego dużą urazę i zrobi wiele, by uprzykrzyć mu życie.
Obszerny album ma w sobie aż 2 opowieści z Zackiem w roli głównej. W pierwszej poznajemy świat i samego protagonistę, a także widzimy, ile osób próbuje go zamordować. W drugiej połowie tomu bohater musi zostać podwójnym agentem i zaczyna zastanawiać się, którą ze stron odwiecznego konfliktu by wybrał. Życie pośród zwykłych szaraczków zmieniło go bardziej, niż chciałby przyznać. Obie historie to coś na pograniczu komiksu szpiegowskiego i superbohaterskiego, czyli mieszanka dość nieoczywista, ale jednak wybuchowa. Akcja płynie wartko i trudno oderwać się od lektury.
Lubię duet Brubaker i Phillips, ale uważam, że są nierówni. Czytałam ich komiksy, które mnie wynudziły, czytałam takie, które były w porządku i takie, które bardzo mi się podobały. Incognito zalicza się do tej trzeciej kategorii. Czułam jak bardzo uwięziony jest Zack i nie ma dużego pola do manewru. Nie jest istotne, co on chce, ale raczej co przyniesie mu najmniej negatywnych konsekwencji. Do tego świat peleryn i masek wspaniale działa w tej historii i jest sprawnie wykreowany. Jedyny zarzut, jaki mam to do zakończenia drugiej historii. Aż prosi się ono, aby powstała kolejna część, a do tego niestety nie doszło.
Incognito
Scenariusz: Ed Brubaker
Ilustracje: Sean Phillips
Kolory: Val Staples
Tłumaczenie: Maria Lengren
Liczba stron: 368
Format: 180 mm x 275 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 199,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

