Historie prawdopodobne

Nie zwróciłabym uwagi na Historie Prawdopodobne, gdyby nie ich autor. Nazwisko Gaimana na okładce sprawiło, że dałam tej pozycji kredyt zaufania, na który twórca Sandmana po prostu zasługuje.  Pełna dobrych przeczuć usiadłam do lektury i… na dobrych przeczuciach się skończyło.

Historie prawdopodobne okładkaTytułowe opowieści przedstawione w albumie, to w większości historyjki grozy opowiadane półgłosem po wypiciu znacznej ilości alkoholu. Mamy więc klasyczną historię o kobiecie żywiącej się siłami witalnymi innych, opętanie, które rozpoczęło się od penisa, a także wilkołaka, czy iście Lovecraftowe stwory. Autor stosuje bardzo rozbudowaną narrację, która chyba miała pozwolić wczuć się czytelnikowi mocniej w losy przedstawionych bohaterów. Niestety sprawia ona, że przez komiks brnęłam niczym przez ruchome piaski – zmęczona czekając, aż mój trud się zakończy.

Najbardziej rozczarowującą częścią opowieści jest ich puenta. Gaiman buduje świat, napięcie, podwaliny pod coś, w co chcę wierzyć, a potem urywa historię i zaczyna od nowa. Zakończenia albo są mało satysfakcjonujące, albo zupełnie nic nie wyjaśniają. Miało być tajemniczo i niejednoznacznie, ale żadne z tych określeń nie pasuje do tego komiksu. Spuszczenie zasłony domysłów na historię w tym wypadku sprawia, że mam poważne wątpliwości, czy autor ją przemyślał. Łatwo zamknąć wątek krótkim „i nikt nie wiedział, co stało się za zamkniętymi drzwiami”, ale trzeba przy tym dać jakieś pole do domysłów. Tymczasem zostałam zostawiona z niczym, a zakończenie  każdej z historii wywołało u mnie jedynie wzruszenie ramion. Niestety żadne silniejsze uczucie zupełnie nie wchodziło w grę.

Historie prawdopodobne przykładowa strona

Twórczy miszmasz

Album składa się z czterech zbiorczych tomów, a każdy utrzymany jest w nieco innym klimacie. Historie Prawdopodobne otwierające tom wymęczyły mnie najbardziej swoją rozbudowaną narracją. Nie wiem, jak to jest możliwe, że zajrzałam do głów protagonistów, czytałam ich myśli i nie wywołało to na mnie żadnego wrażenia. Ani ich nie lubiłam, ani ich nie nie lubiłam – byli mi idealnie obojętni.  Tylko kolejny koniec świata w swojej zagadkowości zmierzał donikąd i był chyba największym rozczarowaniem. Studium w Szmaragdzie to w moim odczuciu najlepsza część tomu, bo bardziej kryminalna, niż nadprzyrodzona. Jest jednak dość przeciętną historią. Problem Zuzanny i inne opowiadania zamykające album to pozycja tak nijaka, że zapomniałam większą jej część sekundę po odłożeniu tomu na półkę.

Nie skłamię, pisząc, że Historie prawdopodobne nieprawdopodobnie mnie wymęczyły. Fabuła nie wciąga, bohaterowie są płascy i nudni, a do tego zakończenia zupełnie nie nagradzają trudu brnięcia przez komiks. Album nie tyle wyminął się z moimi oczekiwaniami, ile raczej nawet koło nich nie stał. Lubię horrory i grozę, ale nie w tak biednym wykonaniu.

Historie prawdopodobne

Scenarzysta: Neil Gaiman, Rafael Scavone, P. Craig Russell, Rafael Albuqerque
Ilustrator: Scott Hampton, Marc Buckingham, Rafael Albuqerque, P. Craig Russell, Paul Chadwick, Troy Nixey
Tłumacz: Paulina Braiter
Typ oprawy: twarda
Liczba stron: 292
Wymiary: 17.0×26.0cm
Cena: 89,99 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.