Domy potępionych

Jeżeli wychowywaliście się we wczesnych latach 2000 i chodziliście na religię, to pewnie kojarzycie opowieści o satanistycznych sektach. Trzeba było pozostać czujnym, aby nie wpaść w sidła zła i nie skazać własnej duszy na wieczne potępienie. Pamiętam, że muzyka metalowa była czasami wspominana, jako czczenie szatana. Zabobony i dziwne nieweryfikowalne historie były podawane dalej wśród dzieciaków. Nigdy jednak nie słyszałam, aby stało się przez nie coś złego. Ot, straszne opowieści do opowiadania przy ognisku na zielonej szkole. Co innego jednak w Stanach dwie dekady wcześniej.

Domy potępionych okładkaMasowa panika i nieprawdziwe wspomnienia rytualnych obrządków zaczęły się w latach 80′ ubiegłego wieku. Dzieci naprowadzane przez psychologów zeznawały o okropnościach, jakim były poddawane podczas obrządków czczenia diabła. Jedną z takich osób była Natalie, która jako mała dziewczyna zeznawała pod przysięgą, jakim to rytuałom nie poddali jej opiekunowie. Z perspektywy czasu kobieta wie, że nic z tego, co mówiła, nie było prawdą, a przez jej zeznania jedna osoba straciła życie. Fałszywe wspomnienia zaszczepione przez dorosłych trudno wyrzucić z głowy.

Życie wyrzutka

Bohaterka żyje poza internetem i stara się unikać wspominania o swojej przeszłości. Zarabia na chleb, wyciągając dzieciaki z sekt — często brutalnie i wbrew ich woli. Może jej życie nie jest idealne, ale osiągnęła kruchy spokój. Ten ma zostać zburzony, bo Natalie zostaje odnaleziona przez agenta FBI. Ludzie giną w rytualny i brutalny sposób, a wszystko zdaje się łączyć ze sprawą sprzed wielu lat, kiedy bohaterka jako mała dziewczynka, zniszczyła komuś życie. Kto wie? Może ona też jest na liście mordercy? Jedyna szansa na ujście z życiem, to rozwikłanie tej sprawy.

Śledztwo przerywane jest wspomnieniami Natalie z czasów jej niewesołego dzieciństwa. W ciekawy sposób przeszłość łączy się z teraźniejszością i na nią wpływa. Podążamy tropami, a poszlaki składają się w spójną całość. Kiedy jednak jesteśmy tuż za punktem kulminacyjnym, to nagle komiks się kończy. Zostawia nas z niedopowiedzeniem i niedosytem. Zupełnie jakby brakowało jeszcze jednego zeszytu, który się zgubił w druku. Do tego miejsce, w jakim zostawiamy bohaterkę, daje możliwość na dodatkowy zwrot akcji, więc tym bardziej byłam zawiedziona.

Domy potępionych przykładowa strona

Domy potępionych to dobra, wciągająca opowieść, która zostawia po sobie apetyt na więcej. Sam pomysł jest świetny, powroty do przeszłości budują świat, a do tego rysunki Seana Pillipsa? To mógł być strzał w dziesiątkę i dlatego czuję rozczarowanie, bo coś, co było świetne, skończyło się przeciętnie. Cała trauma, jaką nosi w sobie Natalie, jest dobrze nakreślona, bo kobieta w dorosłym życiu nadal nie jest pewna, które wspomnienia są prawdziwe. Liczyłam, że w ostatniej lokalizacji, coś się wyklaruje w głowie bohaterki, ale niestety musiałam obejść się smakiem.

Domy potępionych

Scenarzysta: Ed Brubaker
Ilustrator: Sean Phillips, Jacob Phillips
Format: 180×275 mm
Liczba stron: 144
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 85,00 zł

Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)