Kobieta

Podstawówka. Na zajęcia przychodzi pani i z uśmiechem na ustach zaprasza na rozmowę wszystkie dziewczynki. Głowimy się, o co może chodzić, jeszcze bardziej ciekawi tematu są chłopcy, którzy musieli zostać w klasie. Zaraz dowiemy się kilku rzeczy, które bardzo nas przestraszą.

Tak. Pani opowiada o OKRESIE (jeśli jesteś facetem, nie uciekaj pls). Rozdaje podpaski i tłumaczy, że „właściwie na całe krwawienie wystarczyłaby jedna, ale to niehigieniczne” #jedna? #aha #noChybaUCiebie. Na koniec prowadząca uprzedza, że nie mamy chłopcom opowiadać, o czym było to spotkanie, bo chłopcy dojrzewają później, bo chłopcy będą się śmiali, bo chłopcom się nie mówi o tym. I zobaczcie jak fajnie, że podpaski spakowane są w papierowe kolorowe pudełeczko, że nie widać co to i jak wypadnie z plecaczka, to chłopcy nie będą wiedzieli. Serio? Dzieciom w podstawówce sugerować, że ich koledzy są… upośledzeni?

Ale idźmy dalej. W „dorosłe życie”.

Tu okazuje się, że temat okresu to jakieś dziwne tabu. Szczególnie jeśli chodzi o mężczyzn. Żeby daleko nie szukać: kiedy kupuję podpaski i stoję pod wielkim regałem z podpaskami to mój tata… znika. Użycie w rozmowie słowa „tampon” budzi w nim reakcję „DOBRA! Zmiana tematu!”. Panowie, czy to jest coś tak strasznego? POŁOWA planety będzie miesiączkować/ miesiączkuje /miesiączkowała, dlaczego udajecie, że tego nie ma?  A! i breaking news: to nie jest tak, że ma się dziwne humory PODCZAS okresu, ja miewam PRZED i wiem, że wiele kobiet ma podobnie. Podczas krwawienia jestem zła, jak boli mnie brzuch, leżę zwinięta w precelek i łykam kolejne tabletki przeciwbólowe, ale jak was coś boli, to chyba też nie tryskacie radością, co?
Tak nas stworzyła natura, nie ma w temacie okresu nic wstydliwego. Panowie: wasze siostry i mamy to mają, babcie miały, a córki mieć będą. JASNE! Wolałabym, żeby mój organizm wysyłał mi maila raz w miesiącu o tym, co się dzieje w środku, zamiast dawać krwawienie i ból brzucha, ale chyba nic z tym fantem nie dam rady zrobić.
Tekst: M. Chudziak (Blue Bird)
Obrazek wyróżniający: Gratisography

Tekst ukazał się wcześniej na moim blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.