Cyberpunk 2077 – Kickdown

Nie pamiętam, kiedy ostatnio grałam w Cyberpunk 2077 – zapewne, kiedy wyszedł dodatek do gry, a więc już jakiś czas temu. Zawsze jednak chętnie powrócę do tego świata za pomocą komiksów z uniwersum. Jakiś czas temu już recenzowałam XOXO, które pomimo miłosnego tematu nie trafiło do mojego serca (no może poza świetnymi rysunkami Rebelki). Czy Kickdown był lepszy?

Cyberpunk 2077 – Kickdown okładkaBohaterką komiksu jest Mint – dziewczyna, która kradzieże aut wyssała z mlekiem matki. Jej ojciec był znany w mieście właśnie z tego zajęcia i przed śmiercią nauczył fachu swoją jedyną córkę. Kobieta potrafi nie tylko zwinąć każdą furę, ale także jeździć nią tak, aby zostawić każdy pościg w tyle. Twarda i nieugięta potrafi o siebie zadbać, ale ostatnia jej robota nie poszła gładko. Cała ekipa zginęła, a Mint nie tylko uszła z życiem, ale także nie została zatrzymana przez policję. Coś takiego może oznaczać tylko jedno: musiała zostać kapusiem. Jakby mało było podejrzeń, to wokół bohaterki cały czas krąży policja. Sprawia to, że sami zaczynamy zastanawiać się, czy coś nie jest na rzeczy z powtarzanymi na mieście plotkami.

Droga na szczyt

Ze szarganą reputacją trudno robić interesy w Night City. Nikt normalny nie będzie współpracował ze wtyczką policji, bo to po prostu samobójstwo. Bohaterka odezwie się do starej ekipy swojego ojca, aby spróbować odzyskać zaufanie półświatka i udowodnić, że nie zdradziła swoich. Będzie to wymagało trochę przemocy i nielegalnych wyścigów. Mint musi przekonać do siebie aż trójkę kluczowych graczy w tym nieuchwytnego Kickdowna. Mało kto wie, gdzie mężczyzna przebywa, a bohaterka z jakiegoś powodu naciska na spotkanie. Jaką może mieć motywację?

Ten krótki tom ma z jakiegoś powodu aż dwójkę rysowników. Za ¾ albumu odpowiadał Jake Elphick, którego kreskę określiłabym jako „okej”. Nie zapadła mi w pamięć, ale pasowała do historii, bo dużo czarnego tuszu świetnie wpasowuje się w taką opowieść. Ostatnia część tomu rysowana przez Tomasso Bennato wygląda graficznie bardzo podobnie, co większość albumu. Nawet nie zauważyłam podczas lektury, że zmienił się rysownik. To, co graficznie przyciągnęło moją uwagę to kolory Jasona Wordiego: pstrokate i pastelowe. Wspaniale obrazują futurystyczną przyszłość.

Cyberpunk 2077 – Kickdown przykładowa strona

Cyberpunk 2077 – Kickdown to udany komiks, ale bez fajerwerków. Trzyma poziom i zaskakuje na końcu nieoczywistym zwrotem akcji. Dobrze też wpisuje się w uniwersum, gdzie nie ma miejsca na „i żyli długo i szczęśliwie”. Czuję jednak po lekturze pewien niedosyt: zakończenie zaskakuje, ale nie może wybrzmieć. Aż chciałabym, żeby powstała kontynuacja, gdzie Mint musi żyć z ciężarem podjętych wyborów.

Cyberpunk 2077 – Kickdown

Scenarzysta: Tomasz Marchewka
Ilustrator: Jake Elphick
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 112
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 39,99 zł

Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)