Tima Sale’a kojarzę raczej z komiksów superbohaterskich. Nigdy nie zastanawiałam się, czy pracował nad jakimiś innymi, ale statystycznie rzecz ujmując, to musiało się wydarzyć. Sięgając po Billi 99, nie wiedziałam, czego się spodziewać po fabule, ale rysunkowo podejrzewałam, co na mnie czeka. W końcu nie da się pomylić specyficznego style Sale’a z żadnym innym rysownikiem.
Akcja komiksu rozgrywa się w roku 1999 w Stanach Zjednoczonych. Milionerzy poczynają sobie w najlepsze, kupując usługi policji i traktując biedotę niczym swoją własność. Życie ludzkie nie ma dla nich żadnej wartości i interesują się jedynie dopisywaniem kolejnych zer do rachunków bankowych. Jednym z ostatnich sprawiedliwych był Ray Chadam, który dbał o swoich podwładnych i upewniał się, że jego firma nie pracowała nad moralnie wątpliwymi projektami. Niestety mężczyzna został zamordowany, a winę za ten czyn przypięto jego ukochanej córce — Billi. Wszystko, nad czym pracował przez całe życie, stanęło pod znakiem zapytania, bo wielu chciałoby położyć łapska na przedsiębiorstwie, które zbudował.
Pośród najsłabszych
Billi musi za wszelką cenę uratować to, co zostało po jej ojcu, a jednocześnie oczyścić się z zarzutów. Nie ma środków finansowych, a większość przyjaciół zniknęła, więc kobieta ukrywa się w najbiedniejszej części miasta. Zajmuje się tam nie tylko próbą rozwikłania sprawy śmierci taty, ale również pomaga lokalnej społeczności. Nie może odwrócić się od niesprawiedliwości i reaguje, gdy ktoś znęca się nad słabszymi. Szybko okazuje się, że ktoś z poprzedniego życia dziewczyny maczał palce w jej obecnym nieszczęściu. Lista osób, której może ufać, jest bardzo ograniczona.
Oczywiście rysunki Sale’a są bardzo mocnym punktem tego albumu. Widać jednak, że styl rysownika jeszcze się kształtował i nie jest tym, co znamy z jego późniejszych dzieł. Oczywiście są już pewne znajome elementy i cały czas wiadomo, kto tworzył warstwę graficzną, ale nie jest to to, do czego byłam przyzwyczajona.
Billi 99 jest dość standardową opowieścią ukazującą, do czego prowadzi dziki kapitalizm: bogaci się bogacą, a biedni biednieją. Jest jednak w swoim przesłaniu bardzo naiwna. Przez większość albumu buduje się nam poczucie nietykalności elit, aby ostatecznie wszystkich ukarać na kilku stronach. Był to dla mnie spory zgrzyt podczas lektury. Do tego nasza idealistyczna bohaterka przypadkowo morduje 2 osoby, ale właściwie zapominamy o tym po krótkiej chwili jej szoku. Nie ponosi z tego tytułu żadnych konsekwencji, bo przecież to były złe zakapiory i nikogo nie interesują, co w takiej historii jest to dość sporą hipokryzją. Trudno było mi się czuć w świat zepsuty, który jednak dostaje swoje szczęśliwe zakończenie bez większej ofiary.
Billi 99
Scenariusz: Sarah Byam
Rysunki: Tim Sale
Kolory: José Villarrubia
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 232
Format: 197×280 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Cena okładkowa: 129,00 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

