Jak pewnie doskonale pamiętacie: uwielbiam komiksy Toma Taylora. Prawie wszystko, co ten scenarzysta pisze, zaskakuje mnie czymś świeżym i pomysłowym. Wyjątkiem był: solowy tytuł Batmana. Pamiętam, jak męczyłam się na jednym komiksie o Nietoperzu i nie mogłam uwierzyć, że napisał go właśnie Taylor. Niemniej postanowiłam dać mu drugą szansę w temacie Gacka i sięgnęłam po pierwszy tom Detective Comics.
Zaczynamy od paskudnej sprawy, bo ktoś morduje w Gotham młodocianych przestępców. Dzieciaki wychodzą z poprawczaka, pakują się w kłopoty i tracą życie. Morderca zabija precyzyjnie i bezlitośnie, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu, którym detektyw mógłby podążyć. Wobec braku tropów trzeba skupić się na kolejnych osobach opuszczających poprawczak. Tylko, czy bat-rodzina da radę obronić ich wszystkich?
Moralność bohatera
W komiksie pojawiają się dwa zagadnienia natury moralnej, nad którymi Batman musi się pochylić. Po pierwsze: czy warto ratować każdego? Niektórzy ludzie to złoczyńcy i walka o ich przeżycie wydaje się bezcelowa. Jeśli przetrwają, to dopuszczą się okropnych czynów i skrzywdzą niewinnych. Nie jest to motyw nowy, ale miło, że tym razem nie dotyczył Jokera. Drugą zagwozdką staje się propozycja odmłodzenia Bruce’a Wayne’a przy użyciu najnowszych zdobyczy technologicznych. Czy jednak mężczyzna zasługuje na taki dar, kiedy tak wiele innych ludzi nie może z niego skorzystać?
Za rysunki w albumie odpowiadał jeden rysownik: Mikel Janin. Jego prace są dynamiczne, więc dobrze pasują do komiksu, w którym co trzy strony ktoś się z kimś bije. Gorzej niestety wypadają emocje malujące się na twarzach postaci, czy raczej niestety: niemalujące się. Bruce cały czas wygląda, jakby był wkurzony, a kiedy jedna z postaci się boi, to wiem to tylko dzięki narracji, pomimo zbliżenia na twarz i sylwetkę.

Jest to kolejny komiks Taylora, w którym nie ma miejsca na zapychacze i akcja idzie do przodu w każdym kadrze. Tym razem przeszkadzało mi jednak zbyt oczywiste połączenie wątków. Morderstwa dzieciaków i cud kuracja musiały jakoś być ze sobą związane, bo zwyczajnie nie było innych kropek do połączenia. Dostaliśmy dwie nowe postaci, więc jasne było, że jedna z nich jest poszukiwanym mordercą.
Detective Comics tom 1 to wciągający, chociaż jednowątkowy album. Batman walczy z czasem i swoim ciałem, aby zdążyć ocalić kolejnego dzieciaka. Dodatkowo poznajemy nieco przeszłości ojca bohatera i kolejną próbę nadpisania mitologii państwa Wayne’ów. Jest to porządny kawałek komiksu, który na pewno was nie znudzi, ale też niczym nie zaskoczy. Chyba spodziewałam się trochę więcej po scenarzyście. Historia jest ładnie zamknięta w jednym tomie, więc możecie dać jej szansę.
Batman Detective Comics tom 1 – Ojcowskie miłosierdzie
Scenarzysta: Tom Taylor
Ilustrator: Mikel Janín
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 184
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Cena okładkowa: 79,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

