Kinowy Clayface debiutuje już w tym miesiącu, więc dobrze byłoby nieco lepiej poznać tę postać. Muszę przyznać, że nie jest on wysoko na liście moich ulubieńców i mam raczej ambiwalentny stosunek do zmiennokształtnego złoczyńcy. Kiedy o nim myślę, to oczywiście do głowy przychodzi mi Basil Karlo, ale przecież Clayface’ów było więcej. W końcu można ich sobie wszystkich przypomnieć!
Zaczynamy bardzo klasycznie od komiksu z 1940 roku, kiedy Basil debiutował w opowieści o Batmanie. Nie był wtedy wielkim potworem, a raczej złoczyńcą ukrytym za makijażem. Po tej historii skaczemy do Srebrnej Ery, gdzie Matt Hagen odkrył glinę dającą mu zdumiewające zdolności na dwie doby. Tak narodził się drugi Clayface ograniczony przez czasowe działanie specyfiku, jaki odnalazł w podwodnej jaskini.
To teraz moja ulubiona część!
Po (pre)historycznych zeszytach trafiamy w końcu w mój ulubiony okres Batmana, czyli lata 70’ i 80’. Tam poznajemy Prestona Payne’a, który chciał ulepszyć swój wygląd i w końcu nie być wyśmiewanym przez wszystkich wyrzutkiem. Naukowiec jednak stracił swoje człowieczeństwo, wygląd, a także nadzieję, że kiedykolwiek dotknie inną osobę bez unicestwiania jej. I tak poznajemy historię trzeciego już Clayface’a, za którym podąża czwarty, a raczej czwarta. Bo tak: jeden z glinianych stworów był kobietą. A później ta niewiasta miała dziecko, co oczywiście skutkowało jeszcze jednym Clayfacem.
Czasy bardziej współczesne, czyli komiksy z XXI wieku również były ciekawe. Podobała mi się historia z Hushem, który wykorzystuje geny ze zmiennej gliny, aby uderzyć w Batmana. Jego plan jest o tyle ciekawy, że przestępca nie chce zabić Bruce’a, ale maksymalnie wydłużyć jego cierpienie. Atakuje więc najbliższą nietoperzowi osobę, a jego samego wysyła tym samym na skraj rozpaczy. Jest to stary dobry Hush, którego lubię.
Najgorzej wypada ostatni zeszyt, który dzieje się podczas Wiecznego Zła. Kiedy bohaterowie byli pokonani, to wszystkie serie otrzymała swój numer skupiający się na jednym złoczyńcy. W The Dark Knight był on dedykowany Clayface’owi. Ta wizja odstaje od wcześniejszych tomów i ukazuje Basila, jako średnio inteligentnego goryla, który nie potrafi poskromić swojego temperamentu. Nie oddało to sprawiedliwości postaci.

Batman Arkham – Clayface to bardzo dobrze skrojony zbiór. Dostajemy nie tylko początki postaci, ale też jej nowe wcielania, a także odświeżanie origin story. Po poznaniu oryginalnych historii fajnie było czytać ich późniejsze wersje i obserwować, co scenarzyści odrzucili (bo było zbyt niepoważne), a co dodali. Nie miałam oczekiwań co do tego albumu, a bawiłam się świetnie, odkrywając nowe opowieści, bo nie wszystkie znałam. Jeżeli chcecie poznać postać przed wyprawą do kina, to polecam serdecznie ten album!
Batman Arkham – Clayface
Scenarzysta: Bill Finger, Ed Brubaker, Len Wein, Mike W. Barr, John Layman, Doug Moench, Dan Raspler, Steve Purcell
Ilustrator: Bob Kane, Cliff Richards, Dick Giordano, Jerry Robinson, Jim Aparo, Keith Giffen, Kelley Jones, Marshall Rogers, Sheldon Moldoff, Darwyn Cooke, Mike Mignola, J.H. Williams III, Tom Grummett
Tłumacz: Magda Gamrot
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 320
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 149,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

