Bat-Man - Pierwszy Rycerz

Komiksów osadzających Batmana w przeszłości było już wiele, a teraz w imprincie Black Label zadebiutował kolejny. Jest rok 1939, a Gotham klasycznie nie jest miłym miejscem. Wielka Wojna żyje jeszcze w pamięci wielu ludzi, a z Europy docierają niewesołe wieści: kolejny konflikt wisi w powietrzu. W mieście pojawia się zamaskowany mściciel, który zdaje się pomagać lokalnej policji. O ile oczywiście wierzyć krążącym po Gotham plotkom. Jeśli jednak jest w nich ziarno prawdy, to pomoc niedługo, będzie bardzo mile widziana.

Bat-Man - Pierwszy Rycerz okładkaKtoś morduje najważniejsze osoby w mieście. Ich zmasakrowane zwłoki przypominają opinii publicznej o nieudolności policji. Skoro prawo nie chroni najmożniejszych, to co może zrobić dla maluczkich? Nie wygląda to dobrze i ratusz coraz mocniej naciska na komisarza Gordoana, który po prostu nie ma się czego zaczepić. Wtedy nieoczekiwanie przez okno jego biura wchodzi postać, której nie mógł się spodziewać.

Gotham w wersji noir

Bardzo podobał mi się klimat komiksu: auta, ubiór postaci i generalnie „technologia” z tamtych lat. Rysunki Mike’a Perkinsa dobrze oddawały gangsterski klimat, jaki niewątpliwie miało Gotham niemal wiek temu. Realizm, z jakim rysował, pozwala cofnąć się do dawnych czasów, a umiejętne cieniowanie uliczek czy dachów, przypominało o niebezpieczeństwie, czającym się w każdej alejce. Jedyne, co zgrzytało mi w lekturze, to dosłownie POTWORY. Nie rozumiem, dlaczego tworząc realistyczne tło wydarzeń, autor zdecydował się dodać do fabuły nadludzko silnych, ale okropnie zniekształconych ludzi.

Tytuł Bat-Man – Pierwszy Rycerz nawiązuje nie tylko do początków kariery Nietoperza, ale także do początku istnienia tej postaci.  Kiedy Batman po raz pierwszy trafił na karty komiksu, to był „nieco” inny od Mrocznego Rycerza, którego znamy teraz. Bohater mieszkał sam, bowiem nie miał zaufanego kamerdynera, nie jeździł batmobilem i wyciągał sporo informacji podczas nieformalnych spotkań z komisarzem policji. Jego długie nietoperze uszy i filetowe rękawiczki także odstawały od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Dan Jurgens osadzając fabułę w roku powstania postaci, postanowił powrócić do tych korzeni, o których tyle osób nie ma pojęcia. Sama złapałam się na tym, że czekałam, aż w historii pojawi się Alfred.

Bat-Man - Pierwszy Rycerz przykładowa strona

Komiks jest ciekawą zabawą konwencją, ma kilka interesujących momentów, ale zostawia z niedosytem. Czuję, że zmarnowano okazję na prawdziwą detektywistyczną opowieść, a zamiast tego dostałam miks walki o władzę i niemoralnych eksperymentów na więźniach z Blackgate. Z drugiej strony: oryginalne komiksy o Batmanie nie siliły się na skomplikowane zagadki, czy śledztwa. Może wybór fabuły też jest ukłonem w stronę pierwowzoru? Zdecydowanie polecam, jeśli lubicie klimat początku lat 40’.

Bat-Man – Pierwszy Rycerz

Scenarzysta: Dan Jurgens
Ilustrator: Mike Perkins
Tłumacz: Paulina Walenia
Format: 225×285 mm
Liczba stron: 160
Oprawa: Twarda
Cena okładkowa: 89,99 zł

Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)