Uniwersum Absolute zrodzone z negatywnej energii miało być miejscem zupełnie innym niż główny świat DC. Postaci (nawet te najbardziej ikoniczne) dostały zupełnie nowe historie. Mitologia ukuta przez dekady stanęła na głowie, bo całkowicie zmieniono stare opowieści. Dzisiaj przyglądam się Absolute Wonder Woman, czyli magicznym zmaganiom ulubionej amazonki.
Diana, którą poznajemy, nie została wychowana przez Hipolitę i otoczona kochającymi siostrami. Kobieta jako niemowlę trafiła do piekła pod opiekę wiedźmy Kirke. Ta zadbała o odpowiednią edukację swojej podopiecznej i latami szykowała ją na trudną misję. Świat zewnętrzny kiedyś upomni się o Dianę, a ta musi być na to gotowa. W końcu jej zadaniem jest ochrona kruchej planety przed magicznym (czy mitologicznym) zagrożeniem.
Czary, jakich jeszcze nie widzieliśmy
Wonder Woman zawsze była wojowniczką z kilkoma magicznymi gadżetami i umiejętnościami pochodzącymi z Olimpu. Teraz jednak uzbrojona w wiedzę swojej adopcyjnej matki potrafi wykonywać skomplikowane rytuały i rzucać zaklęcia. Nadal wszystko jest osadzone w mitologii, ale Hekate jest w centrum wszystkiego, a nie „podstawowy” panteon. Nawet tak oczywisty atrybut Diany, jak lasso jest magicznie stworzony przez Kikre i ma nieco inne właściwości, niż działanie jak osobisty wykrywacz kłamstw.
Sposób narracji cały czas trzyma nas w napięciu. Od pierwszych stron widzimy Wonder Woman walcząca z wielkim potworem i już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to księżniczka, która znamy. Po chwili cofamy się w czasie i poznajemy dzieciństwo bohaterki. Oba te wątki umiejętnie przeplatają się przez cały album, a kolejne strony właściwie same się przerzucają. Jest nawet miejsce na kilka krótkich, humorystycznych kadrów z dzieciństwa Diany, rysowanych przez samego Dustina Nguyena.
Za większość rysunków w tomie odpowiadał Hayden Sherman. Wspaniale oddał on główną bohaterkę! Diana potrafi być miła i łagodna, ale także potężna, groźna, a nawet… nieludzka. W scenach, gdzie pomaga ona Steve’owi, jawi się niczym anioł, który wylądował w złym miejscu. Kiedy walczy z potworami, przypomina prawdziwą wysłanniczkę piekła. Uważam, że warstwa graficzna podkreśla wielowymiarowość postaci.

Absolute Wonder Woman tom 1 to bardzo dobry komiks, który zaskakuje swoją pomysłowością. Tak ciekawie pisanej Wonder Woman nie widziałam od czasu runu Briana Azarello w New52. Diana pomimo tego, jak różna jest od znanej nam wersji, nadal pozostaje troskliwą i dobrą osobą. To, co jest najważniejsze w postaci, nie zostało naruszone, kiedy wszystko inne scenarzystka poprzestawiała, a to nie lada wyczyn. Jest to moja ulubiona seria ze wszystkich komiksów z wyrazem „absolute” na okładce, więc oczywiście serdecznie ją polecam i czekam na kontynuację.
Absolute Wonder Woman tom 1 – Ostatnia amazonka
Scenarzysta: Kelly Thompson
Ilustrator: Hayden, Sherman, Mattia De Iulis, Dustin Nguyen
Tłumacz: Paulina Walenia
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 192
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Cena okładkowa: 89,99 zł
Recenzowała: Małgorzata Chudziak (Blue Bird)

