Batman Sekta

Batman Sekta był jednym z pierwszych komiksów w moim życiu, które przeczytałam lata temu. Pamiętam, że wydał mi się dziwny i nie za bardzo przypadł do gustu nastoletniej dziewczyny. Po fabule w mojej głowie nie pozostał nawet ślad – tylko to dziwne poczucie, że nie była za dobra. Z drugiej strony chwytając za tom po latach, na okładce zauważyłam nazwisko „Starlin”, które w przypadku komiksów o Batmanie jest świadectwem najwyższej jakości. Usiadłam więc do albumu z mocno mieszanymi uczuciami i…

Batman Sekta okładka

W Gotham zaczynają znikać bezdomni i przestępcy. Wydaje się, że to przecież nic złego, który burmistrz nie chciałby takiej tendencji w swoim mieście? Niestety za tymi zniknięciami stoi charyzmatyczny lider tytułowej sekty. Przekonuje bezdomnych, że jest mesjaszem, a ci w religijnej ekstazie oczyszczają Gotham ze złoczyńców wskazanych przez ich przywódcę. Nic dziwnego, że ta sytuacja przykuwa uwagę Mrocznego Rycerza. Podczas śledztwa nietoperz wpada w łapy sekty, a jej lider – Blackfire postanawia wyprać mózg obrońcy Gotham i przeciągnąć go na swoją stronę. Co w albumie najbardziej zaskakujące: udaje się mu to.

Knightfall i No mans land 10 lat wcześniej…

Kiedyś czytałam, że Knightfall zrobił w latach 90’ takie wrażenie, bo czytelnicy po raz pierwszy widzieli Batmana złamanego. Nie mogę się z tym zgodzić – Starlin zrobił to już pod koniec lat 80’. Bruce napakowany narkotykami i niemal konający z głodu daje wejść sobie do głowy. Blackfire bardzo zręcznie potrafi manipulować swoimi ofiarami i nawet ktoś tak dobrze wytrenowany, jak Batman nie umie się mu oprzeć. Nas szczęście nie oznacza to, że Mroczny Rycerz nie zacznie opierać się wpływowi sekty…

Nie tylko łamanie psychiki Batmana jest ciekawe w opisywanym albumie. Starlin doprowadza Gotham na skraj apokalipsy. Podczas lektury wspominałam No mans land, które debiutowało ponad dekadę później. Miałam wrażenie, że scenarzysta mocno wyprzedził swoje czasy. Do tego niewątpliwym plusem była postać Robina. Bardzo mało wyszło w Polsce komiksów, w  których był nim Jason. Każdy przyjmuję z radością!

Jedyny zarzut, jaki mam do albumu, to jego oprawa graficzna, która nie zestarzała się dobrze. Prace Wrightsona wyglądają niechlujnie, a czasami niepotrzebnie karykaturalnie. Jednocześnie muszę przyznać, że rysunki wpisują się w estetykę czasów, w jakich powstały. Niemniej, wiele dałabym za to, aby i ten kawałek bat-uniwersum Starin stworzył z Jimem Aparo.

Batman Sekta przykładowa strona

Usiadłam do Batman Sekta pełna obaw i raczej nie przewidując, że mi się spodoba. Jakże się myliłam! Ponownie muszę uchylić czoło przed ojcem Thanosa i pożałować, że nie zagrzał w DC miejsca na dłużej. Jego komiks wciąga, angażuje i pomimo lat na karku zestarzał się wyjątkowo dobrze (pomijając aspekt graficzny). Czy polecę tę pozycję fanom Batmana? Może tym bardziej doświadczonym, a nie dopiero zaczynającym przygodę z komiksem.

Batman Sekta

Scenarzysta: Jim Starlin
Ilustrator: Bernie Wrightson
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: twarda
Liczba stron: 200
Wymiary: 17.0×26.0cm
Cena okładkowa: 79,99 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *