Ultimate Spider-Man tom 1

Komiksowa młodość Spider-Mana przypadła na lata 60. i 70. ubiegłego wieku. Na przestrzeni lat Peter Parker skończył studia, znalazł pracę niebędącą dorywczym zajęciem, ożenił się (zostało to niestety wymazane z rzeczywistości, ale nie jesteśmy tu, aby rozpamiętywać kiepskie komiksy)… Jednym słowem: dorósł. Część czytelników zarzucała scenarzystom, że pomimo słusznego wieku Spider-Man cały czas zachowuje się jak nastolatek. Żartuje podczas poważnych akcji, zawala pracę, a ciocia wciąż musi wciskać mu banknoty do ręki, żeby nie umarł z głodu. I tu właśnie pojawia się uniwersum Ultimate. W zupełnie nowym świecie Peter może znowu mieć 15 lat i dopiero zostać ugryzionym przez zmutowanego pająka.

Ultimate Spider-Man tom 1 okładkaMłody Parker jest kujonem, z którego nabijają się osiłki z klasy. Pewnego razu na wycieczce szkolnej zorganizowanej przez Normana Osborna dochodzi do wypadku. Pająk, na którym przeprowadzano eksperymenty, wydostał się na wolność i ukąsił jednego z uczniów. Wkrótce ten odkrył, że posiadł niesamowite zdolności: umiejętność chodzenia po ścianach, nadludzki refleks, siłę i prędkość. Początkowo bohater wykorzystywał swoje nowo nabyte umiejętności, aby odegrać się na dręczącym go osiłku oraz zarobić trochę pieniędzy. Trwało to jednak krótko, bo młody chłopak szybko nauczył się, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność.

Ten origin story, czerpiący garściami z oryginalnej historii Spider-Mana, wypełnia większość pierwszego albumu. Jeżeli znacie na pamięć opowieści o początkach działalności Pajączka, to możecie się wynudzić. Warto jednak zauważyć, że Bendis wprowadził kilka zmian do swojej opowieści. Kilku złoczyńców wygląda i zachowuje się zupełnie inaczej niż w głównym uniwersum, co stanowi ciekawe urozmaicenie komiksu. Kiedy już przebrniemy przez origin story, zacznie się prawdziwa zabawa. Na Petera czekają jego pierwsze poważne sprawy, podczas których popełni masę błędów żółtodzioba. Ucząc się na nich, odkryje, że supermoce to nie wszystko i nie można rzucać się do jaskini lwa bez żadnego planu. Do tego należy wspomnieć o typowym życiu nastolatka, które chłopak wiedzie. Pierwsza miłość, kłótnie z opiekunami, pracę dorywczą… Bendis jest scenarzystą mającym spore wyczucie w pisaniu opowieści o młodych ludziach w okresie dojrzewania, więc wątki te wypadają zaskakująco autentycznie.

Za rysunki w tomie odpowiadał Mark Bagley – komiksowy weteran, który w przeszłości ilustrował już przygody Spider-Mana. Sprawnie radzi on sobie z przedstawieniem ruchów bohatera, dynamicznych skoków i walk. Bardzo podoba mi się także design kostiumu: lubię, gdy maska Pajączka ma olbrzymie oczy na pół głowy. Niestety dużo gorzej rysownik radzi sobie z twarzami bohaterów. Dziwne miny i często karykaturalny wygląd przeszkadzały mi w odbiorze albumu.

Ultimate Spider-Man tom 1 przykładowa strona

Pierwszy tom jest wstępem do dłuższej historii i jak każdy wstęp musi zawierać origin story bohatera. Trochę dłużyła mi się opowieść o gnębionym w szkole nastolatku, którego ugryzł radioaktywny pająk. Dużo lepiej prezentowała się kolejna część tego komiksu. Pierwsze spotkanie Spider-Mana z Kingpinem trzymało w napięciu do ostatnich chwil. Młody niedoświadczony heros porwał się na nietykalnego szefa zorganizowanej przestępczości? Czy to mogło skończyć się dobrze? Sprawdźcie sami, jeśli nie odstręcza Was wspomniany origin story. Ja na pewno sięgnę po następną część tej historii, żeby sprawdzić, jak świeżo upieczony superbohater mierzy się z kolejnymi zagrożeniami.

Ultimate Spider-Man tom 1

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunek: Mark Bagley
Tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 348
Format: 170×260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN-13: 9788328126633
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,99 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)