Avengers – grupa bohaterów, rozpoznawana przez ludzi, którzy nigdy nie trzymali komiksu w rękach. Wszystko dzięki uniwersum filmowemu Marvela. Ostatnio dostałam DVD „Avengers: Czas Ultrona” i z kubkiem ciepłej herbaty dołączyłam do ekipy mścicieli, bo czy jest coś lepszego na jesiennego doła niż superbohaterskie kino akcji?

Drużyna zmontowana w pierwszej części działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Iron Man (Robert Downey Jr.) lata w swojej zbroi i strzela dowcipami, jak doktorant na zastępstwie; Kapitan Ameryka (Chris Evans) rzuca wielkim frisbee; Thor (Chris Hemsworth) biega z młotem; Hulk (Mark Ruffalo) klasycznie rozwala wszystko; Hawkeye (Jeremy Renner) robi za sztuczny tłum (bez kitu, dlaczego na polu walki jest gość z łukiem?); a Czarna Wdowa (Scarlett Johansson)… oj wy już widzieliście jak się wyginała w pierwszej części. Sielankę życia super-bff-bohaterom przerywa pojawienie się tytułowego Ultrona, który przypomina polskiego polityka przed wyborami- chce zniszczyć stary porządek i zacząć od nowa, z tym, że nie chodzi mu o prawodawstwo, a całą rasę ludzką. Żeby było ciekawiej na scenę wkracza, zupełnie niepodobna do siebie, para bliźniaków – Wanda (Elizabeth Olsen) i Pietro Maximoff (Aaron Taylor-Johnson). Ona potrafi mieszać ludziom w umysłach (nie tylko facetom, nie tylko dekoltem); on szybko biega i dowcipkuje.

Wyżej opisana zbieranina osobowości spektakularnie walczy z robotami, ludźmi i… ze sobą nawzajem. Zrozumienie i przyjaźń pomiędzy nimi zanika, drużyna chwieje się, dzieli na mniejsze grupki. Widzimy nieśmiały zarys podziału stron, jaki dokona się podczas Civil War. Oczywiście wobec zagrożenia nasi bohaterowie muszą współpracować i ponownie sobie zaufać. Żeby nie było zbyt słodko i cukierkowo – cały ich wewnętrzny konflikt rozgrywa się na peryferiach Bijatyki i Śmieszkowania.

Warto zwrócić uwagę także na ilość lokalizacji, w filmie zobaczymy widoki z całego świata od Korei Południowej po Nowy Jork. Producent Kevin Feige mówi wprost: Skala tego filmu jest ogromna. Kręciliśmy zdjęcia w zamku w angielskim Dover, w śródmieściu Johannesburga, na północy Włoch, jesteśmy też pierwszym hollywoodzkim filmem częściowo zrealizowanym na ulicach Seulu. Jeśli dodamy do tego wszystkie inne lokalizacje i plany zdjęciowe, uzyskamy największy film w historii studia Marvel. 

Jeżeli ktoś szuka ambitnego superhero filmu niech włączy sobie Watchmenów, a od Avengersów trzyma się z daleka. Ja z kolei chętnie obejrzałam Tony’ego Starka kłócącego się z Kapitanem Ameryką. Bez bicia przyznaję, że bawią mnie dowcipkujący herosi, w końcu nie możesz być bohaterem Marvela jeśli nie masz poczucia humoru. Urok filmu sprawił, że patrzyłam przez palce na dziury w fabule, a tych niestety nie brakowało. Żeby nie szukać daleko: w pewnym momencie Thor opuszcza rozbitą drużynę, by odnaleźć magiczne bajorko w którym się kąpie i dostaje wizji przyszłości. #what? #dlaczego? Nieskomplikowana masa wybuchów, walki i akcji to to czego oczekiwałam i dokładnie to otrzymałam.

Tekst: M. Chudziak (Blue Bird)

Tekst pierwotnie opublikowany na #niespie.com